Oddano mnie królowi jako zakładniczkę, lecz gdy podczas uczty uniosłam kielich, jego twarz nagle całkiem pobladła

Kiedy Kael zacisnął moje palce na czarnej fiolce, zrozumiałam, że mój brat nigdy nie zamierzał ocalić Clary.

Stałam w wąskim korytarzu wschodniego skrzydła, a wiatr uderzał w kamienne mury tak mocno, jakby chciał wedrzeć się do środka. Płomień pochodni drżał nad głową Kaela. Na jego policzku lśniła kropla roztopionego śniegu.

— Jutro podczas uczty wlejesz zawartość do kielicha króla — powiedział.

— Nie.

— Nie pytam cię o zgodę.

Oddałam mu fiolkę, ale Kael nie wyciągnął ręki. Czarna ciecz poruszyła się za szkłem, gęsta i lepka jak smoła.

— Jeśli Gideon wypije, umrze przed końcem pieśni solstycjalnej. Jeśli nie wypije, Clara umrze przed świtem.

— Mój brat przysięgał, że ją uwolni.

Kael roześmiał się cicho.

— Bastian przysięga tylko wtedy, gdy chce, żeby ktoś przestał zadawać pytania.

Minął mnie, zanim zdążyłam odpowiedzieć. Jego ciężkie buty ucichły za zakrętem, a ja zostałam sama z fiolką, która parzyła mnie przez materiał rękawiczki.

Wsunęłam ją do kieszeni sukni i pobiegłam do pokoju.

Nie zapaliłam lampy. Usiadłam na brzegu łóżka, trzymając dłonie na kolanach. Na stoliku leżała mała drewniana figurka lisa, którą Clara wyrzeźbiła dla mnie zeszłej zimy. Jedno ucho miała krzywe, a ogon był zbyt długi. Przesuwałam kciukiem po nierównej powierzchni i próbowałam oddychać.

Clara miała jedenaście lat. Bała się ciemnych piwnic, głośnych mężczyzn i burzy. Bastian wiedział o tym wszystkim.

Wiedział też, że dla niej zrobię prawie wszystko.

Prawie.

Ktoś zapukał.

Schowałam fiolkę pod materac.

— Adelo? — odezwała się Maud. — Mogę wejść?

— Tak.

Uzdrowicielka przyniosła tacę z gorącym naparem. Jej palce były popękane od zimna, a na mankiecie miała zaschniętą plamę ziół.

— Wyglądasz, jakbyś zobaczyła śmierć — powiedziała.

— W Winterborn śmierć często przychodzi bez zapowiedzi.

Maud postawiła kubek.

— A czasem przychodzi w przebraniu kupca.

Serce uderzyło mi pod żebrami.

— Wiesz o nich?

— Wiem, że trzech kupców przybyło bez wozów, bez towaru i bez dokumentów. Wiem też, że jeden z nich nosi nóż pod lewym rękawem.

— Muszę porozmawiać z królem.

— Nie możesz wejść do jego komnaty o tej porze.

— Jeśli nie wejdę, jutro może nie być króla, z którym można rozmawiać.

Maud chwyciła mnie za nadgarstek.

— Adelo, co zrobiłaś?

— Jeszcze nic.

Wyrwałam dłoń i wybiegłam na korytarz.

Do komnaty Gideona prowadziły schody przy zbrojowni. Gdy dotarłam na górę, dwóch strażników skrzyżowało włócznie.

— Król odpoczywa — powiedział starszy.

— Muszę go zobaczyć.

— Jutro.

— Jutro może być za późno.

Zza drzwi dobiegł głos Gideona.

— Wpuśćcie ją.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Po wypadku rodzina zażądała ode mnie pieniędzy na ślub, a gdy odmówiłam, twarz mojej siostry nagle pobladła

Strażnicy odsunęli broń. W środku pachniało woskiem, skórą i mokrym drewnem. Gideon stał przy stole, bez płaszcza, z ręką opartą na mapie północnych przełęczy.

Spojrzał na mnie i od razu zauważył, że coś ukrywam.

— Co się stało?

Zrobiłam krok naprzód.

— Wasza Miłość, muszę ci coś powiedzieć.

W tej samej chwili pod materacem, w moim pokoju, czarna fiolka pękła z cichym trzaskiem, a drzwi komnaty króla otworzyły się gwałtownie…

CZĘŚĆ 2

W drzwiach stanął kapitan straży, cały obsypany śniegiem. W dłoni trzymał zakrwawiony skrawek materiału.

— Królu, znaleźliśmy ślady przy północnej bramie.

Gideon nie odrywał ode mnie wzroku.

— Czy to coś wspólnego z kupcami?

— Jeden z nich zniknął. Dwóch pozostałych zamknęliśmy w magazynie.

Kapitan podał mu materiał. Gideon rozwinął go na stole. Był to kawałek granatowego płaszcza, a przy brzegu widniał haftowany znak Crestfall.

Poczułam, jak podłoga przechyla się pod moimi stopami.

— Znasz ten znak? — zapytał Gideon.

— Tak.

— Czyj to płaszcz?

Nie zdążyłam odpowiedzieć. Z korytarza dobiegł krzyk. Potem metaliczny brzęk i odgłos ciała uderzającego o ścianę.

Kapitan wybiegł pierwszy. Gideon chwycił mnie za ramię.

— Zostań tutaj.

— Nie.

— Adelo.

— Jeśli ludzie Bastiana są w środku, wiem, czego szukają.

Puścił mnie dopiero wtedy, gdy zobaczył, że nie zamierzam się cofnąć.

Na schodach leżał młody strażnik. Krew spływała mu z rozciętej brwi, a obok niego wiła się zerwana lina. Jeden z rzekomych kupców pędził ku dolnemu dziedzińcowi.

Gideon ruszył za nim.

— Zamknąć bramy! — rozkazał.

Zbiegliśmy na dół. Śnieg wciskał się pod moje buty, a wiatr porywał oddech. Uciekinier dopadł drewnianej furtki, ale kapitan zastąpił mu drogę.

— Odłóż nóż.

Mężczyzna spojrzał na mnie i uśmiechnął się.

— Twój brat pozdrawia, księżniczko.

— Gdzie jest Clara? — krzyknęłam.

— Tam, gdzie ją zostawił.

Gideon uderzył go rękojeścią miecza w nadgarstek. Nóż spadł w śnieg.

— Odpowiesz na pytania — powiedział lodowato.

Mężczyzna splunął mu pod nogi.

— Ona umrze, nawet jeśli mnie zabijecie.

Wtedy z górnych murów dobiegł dźwięk rogu. Jeden krótki ton, potem dwa następne.

Kapitan pobladł.

— Zewnętrzna brama.

Gideon spojrzał na mnie.

— Co jeszcze ukrywasz?

Chciałam powiedzieć mu wszystko. O fiolce. O Kaelu. O obietnicy Bastiana. Ale nad dziedzińcem pojawił się cień ognia, a po drugiej stronie murów rozległy się krzyki.

Ktoś podpalił stosy drewna przy bramie.

Gideon wydał rozkazy, a ja pobiegłam do skrzydła wschodniego. W moim pokoju czuć było gorzki zapach spalenizny. Materac był rozcięty, a na podłodze leżały czarne, mokre włókna.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Oferowano mi milion dolarów za siedem dni pracy, lecz gdy właścicielka firmy wypowiedziała nazwisko mojej żony, jej uśmiech zniknął

Maud stała przy stole z twarzą białą jak wapno.

— Ktoś tu był — powiedziała.

— Fiolka?

— Znalazłam ją. Nie dotykaj.

Na dnie szkła została cienka warstwa substancji. Obok leżał skrawek papieru przyciśnięty kamieniem.

Rozpoznałam pismo Bastiana.

„Nie ufaj królowi. On wie, kim była twoja matka.”

— To niemożliwe — wyszeptałam.

Maud spojrzała na mnie.

— Kim była twoja matka?

Zanim odpowiedziałam, drzwi otworzyły się z hukiem. Gideon wszedł bez płaszcza, z mieczem w dłoni.

— Adelo, musisz iść ze mną.

— Dlaczego?

— Bo pojmaliśmy Kaela.

Serce zatrzymało mi się na moment.

— Gdzie on jest?

Gideon położył na stole mosiężną kasetkę, której wcześniej nigdy nie widziałam.

— W swojej kieszeni miał klucz do niej. A kiedy ją otworzymy, dowiemy się, dlaczego Bastian tak bardzo chce, żebyś zabiła mnie podczas jutrzejszej uczty…

CZĘŚĆ 3

Kasetka była ciężka i zimna. Gideon zaniósł ją do sali narad, gdzie na ścianach wisiały mapy, a w kominku trzaskały mokre szczapy. Kael siedział przy stole ze związanymi rękami. Miał rozciętą wargę, lecz wciąż patrzył na mnie z tą samą kpiącą pewnością.

— Otwórz ją — powiedział Gideon.

— Nie mam klucza.

Kapitan położył klucz obok jego dłoni.

— Miałeś go przy sobie.

Kael wzruszył ramionami.

— To nie dowód winy.

Gideon spojrzał na mnie.

— Ty otwórz.

Klucz wszedł do zamka z suchym kliknięciem. W środku znajdowały się trzy pergaminy, srebrna pieczęć i mały warkocz jasnych włosów przewiązany czerwoną wstążką.

Clara.

Rozpoznałam ją natychmiast. Sama zaplatałam jej włosy przed wyjazdem z Crestfall.

Palce zaczęły mi drżeć.

— Co to znaczy? — zapytałam.

Kael odwrócił wzrok.

Gideon rozwinął pierwszy pergamin. Była to lista dostaw żywności, podpisana przez Bastiana. Drugi dokument zawierał rachunki za broń kupowaną od ludzi z południa. Na trzecim widniał podpis mojego brata pod rozkazem zamknięcia Clary w starej kopalni.

Pod spodem zapisano jedno zdanie: „Dopóki Adela pozostaje przy życiu, można używać jej przywiązania do siostry”.

Przez chwilę słyszałam wyłącznie trzask ognia.

— Ona żyje? — spytałam.

Kael milczał.

Gideon chwycił go za kołnierz i poderwał z krzesła.

— Odpowiedz.

— Żyje — syknął Kael. — Przynajmniej żyła, kiedy wyjeżdżałem.

— Gdzie jest?

— W kopalni pod Czarnym Grzbietem.

— Ilu ludzi jej pilnuje?

Kael uśmiechnął się krzywo.

— Wystarczająco wielu, żebyś nie zdążył jej uratować.

Podeszłam do niego.

— Dlaczego miałabym ci wierzyć?

— Bo Bastian kazał mi powiedzieć jeszcze coś. Twoja matka nie była hańbą Crestfall. Była córką poprzedniego króla Winterborn.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  W Boże Narodzenie zostawiłam córki pod drzwiami rodziców, a kilka godzin później mój ojciec zbladł po jednym pytaniu

Gideon puścił jego kołnierz.

W sali zapadła ciężka cisza.

Spojrzałam na króla.

— To prawda?

Gideon odwrócił się do kominka. Blizna na jego policzku napięła się.

— Twoja matka miała na imię Elianora. Była moją ciotką.

Poczułam, jak powietrze uchodzi mi z płuc.

— Wiedziałeś od początku.

— Rozpoznałem medalion, który nosiłaś pod suknią. Taki sam miała Elianora.

— I dlatego mnie przyjąłeś?

— Przyjąłem cię, bo byłaś człowiekiem, nie własnością Bastiana. Później zrozumiałem, kim jesteś.

W oczach zapiekły mnie łzy.

— Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?

— Bo chciałem mieć dowód, zanim wystawię cię na gniew całego dworu.

W tej chwili drzwi otworzyły się i wbiegła Maud.

— Królu! Posłaniec z południa. Przywiózł wiadomość z Crestfall.

Gideon wyrwał jej list. Przeczytał pierwsze linijki, a potem jego twarz stężała.

— Co tam jest?

Podał mi pergamin.

„Jeśli chcecie zobaczyć Clarę żywą, król Winterborn ma przybyć do kopalni przed wschodem słońca. Adela ma zostać w twierdzy. Jeśli ruszy za nim, dziewczynka zostanie strącona w szyb.”

Pod listem widniała świeża pieczęć Bastiana.

Gideon zacisnął pięść.

— Wyruszam natychmiast.

— Nie — powiedziałam. — Pojadę z tobą.

— To pułapka.

— Wiem. Dlatego właśnie mnie potrzebują.

Nagle Kael zaczął się śmiać. Nie głośno. Prawie bez dźwięku.

— Nie rozumiecie — powiedział. — Bastian nie chce już twojej siostry ani króla. Chce, żeby Adela sama weszła do kopalni, bo tylko ona może otworzyć drzwi pod górą…

FINAŁOWA CZĘŚĆ

Bastian nie wiedział, kto czekał pod Czarnym Grzbietem…

Myślałam, że chodzi wyłącznie o życie Clary. Potem odkryłam, dlaczego Bastian tak bardzo bał się mojej matki.

Gdy Bastian zażądał korony, odpowiedziałam mu spokojnie:
„Najpierw trzeba nauczyć się nie oddawać ludzi jak przedmiotów.”
Clara ścisnęła moją dłoń.

😱 ODKRYJ, CO UKRYWALI →

👇 Finał historii jest już otwarty

Rate article
Oddano mnie królowi jako zakładniczkę, lecz gdy podczas uczty uniosłam kielich, jego twarz nagle całkiem pobladła
W moje urodziny nawet najbliżsi o mnie zapomnieli, lecz gdy sprzątaczka weszła do salonu, jej córka nagle zamarła