CZĘŚĆ 4 — Oddano mnie królowi jako zakładniczkę, lecz gdy podczas uczty uniosłam kielich, jego twarz nagle całkiem pobladła

CZĘŚĆ 4

Kael nie zdążył powiedzieć nic więcej. Z północnego skrzydła dobiegł huk, od którego zadrżały szyby. Płomienie na palenisku wychyliły się jak długie języki.

Kapitan wypadł na korytarz.

— Magazyn z prochem!

Gideon spojrzał na mnie.

— Zostań przy Maud.

— Nie.

— Adelo, Winterborn może zostać bez połowy murów.

— A Clara może zostać bez życia.

Przez krótką chwilę patrzyliśmy na siebie ponad otwartą kasetką. Potem Gideon wyrwał z niej srebrną pieczęć i podał ją kapitanowi.

— Zabierz dwudziestu ludzi do magazynu. Niech odetną lonty. Reszta za mną.

— Dokąd? — spytał kapitan.

— Do Czarnych Grzbietów.

— Wiadomość mówiła, żebyś pojechał sam.

— Wiadomości Bastiana nie wydają mi rozkazów.

Kael poderwał się z krzesła, ale strażnik przycisnął go do stołu.

— A ja? — warknął.

— Pojedziesz z nami — powiedziałam.

Gideon zmierzył mnie wzrokiem.

— Po co?

— Bo zna drogę do kopalni. I dlatego, że jeśli zostawimy go tutaj, Bastian uzna, że coś odkryliśmy.

Kael parsknął.

— Myślisz, że ci pomogę?

— Nie. Myślę, że boisz się Bastiana bardziej niż mnie.

Trafiłam.

Jego uśmiech zgasł, a palce zacisnęły się na krawędzi stołu.

Ruszyliśmy przed świtem. Śnieg padał poziomo, a konie zapadały się po brzuchy w zaspach. Kael jechał związany między dwoma strażnikami. Maud została w twierdzy z rannymi, ale zanim odjechałam, wsunęła mi do dłoni mały miedziany kluczyk.

— Co to jest? — spytałam.

— Pamiątka po twojej matce.

— Skąd go masz?

— Elianora zostawiła go u mnie przed śmiercią. Powiedziała, że oddam go, kiedy ktoś spróbuje otworzyć drzwi pod Czarnym Grzbietem.

Schowałam klucz przy sercu.

— Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej?

Maud popatrzyła na Gideona.

— Bo król też musiał dojrzeć do prawdy.

Trzy godziny później znaleźliśmy wejście do kopalni. Wyrąbano je w pionowej ścianie skały, a przed drzwiami stało sześciu uzbrojonych ludzi. Nad nimi wisiała chorągiew Crestfall.

Bastian czekał po drugiej stronie ogniska.

Miał na sobie czarny płaszcz obszyty futrem. W ręce trzymał żelazny pręt, a jego twarz wyglądała spokojnie, jakby zaprosił nas na rozmowę przy winie.

— Król przybył — powiedział. — I przyprowadził zakładniczkę.

Gideon zsiadł z konia.

— Oddaj Clarę.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Moja córka poprosiła mafijnego bossa o ślub podczas rodzinnego toastu, lecz wtedy obcy fotograf nagle zbladł

— Najpierw klęknij.

— Nie.

Bastian przeniósł wzrok na mnie.

— Adelo, podejdź. Zawsze byłaś rozsądniejsza od tych, którzy udawali, że cię chronią.

— Gdzie jest Clara?

— Za drzwiami.

Wskazał metalowe wrota w skale. Nie miały klamki ani zamka, tylko okrągłe zagłębienie wielkości miedzianego kluczyka.

Poczułam, że nogi robią mi się ciężkie.

— Otwórz je — powiedział Bastian. — Twoja matka ukryła tam królewskie insygnia. Jeśli je odzyskam, rody północy uznają mnie za prawowitego władcę. Gideon straci tron, a ty odzyskasz siostrę.

Gideon zrobił krok w moją stronę.

— Nie musisz tego robić.

Bastian przyłożył nóż do gardła młodej dziewczyny, którą dwóch ludzi wyprowadziło z tunelu.

Clara.

Była brudna, blada i miała rozcięty łuk brwiowy, ale to była ona. Jej oczy natychmiast odnalazły moje.

— Adelo, nie słuchaj go — powiedziała.

Bastian szarpnął ją za włosy.

— Jeszcze jedno słowo, a spadnie.

Wtedy Clara zrobiła coś, czego nie przewidział.

Ugryzła go w dłoń.

Bastian wrzasnął. Dziewczyna wyrwała się na bok, lecz jeden ze strażników pchnął ją ku otworowi szybu.

Ruszyłam bez namysłu.

Gideon dopadł pierwszego napastnika, a ja rzuciłam się na drugiego. Upadliśmy na śnieg. Poczułam ból w barku, kiedy uderzyłam o kamień, ale zacisnęłam palce na jego nadgarstku i wbiłam paznokcie w skórę.

Clara zawisła nad czarną przepaścią.

Kael przeciął linę, którą miał związane ręce, i skoczył ku niej. Złapał ją za płaszcz, zanim spadła.

— Trzymaj się! — krzyknął.

Bastian spojrzał na niego z niedowierzaniem.

— Zdrajco.

— Nie — odpowiedział Kael, szarpiąc linę. — Po prostu mam dość twoich obietnic.

Gideon powalił człowieka przy szybie i wyciągnął Clarę wraz z Kaelem na skałę.

Bastian rzucił się ku drzwiom.

Wtedy wyjęłam miedziany klucz.

— Nie otwieraj! — krzyknął Gideon.

— Muszę.

— W środku może być pułapka.

— Wiem.

Wsunęłam klucz do zagłębienia. Mechanizm zagrzmiał pod skałą, a ciężkie drzwi rozsunęły się z jękiem. Za nimi nie było skrzyni ani broni.

Była komnata z kamiennym stołem i portretem mojej matki.

Pod obrazem leżała korona Winterborn oraz zamknięta księga oprawiona w jasną skórę.

Bastian wpadł do środka, jakby zobaczył własne zbawienie.

— Należało mi się to — wyszeptał.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Córka wywiozła moje wnuki bez słowa, a gdy otworzyłam teczkę w gabinecie męża, jej głos nagle się załamał

Gideon wszedł za nim.

— Nie. Należało się twojej rodzinie tylko to, co potrafiłaś utrzymać bez krwi.

Bastian chwycił koronę. Wtedy zadziałał ukryty mechanizm. Kamienna płyta pod jego stopami pękła, a on osunął się do pasa w wąską szczelinę.

Korona potoczyła się po posadzce.

Nie próbowałam jej podnieść.

Bastian wyciągnął rękę.

— Adelo! Pomóż mi!

Patrzyłam na człowieka, który sprzedał mnie za żywność, uwięził Clarę i chciał zatruć króla cudzymi rękami.

— Pamiętasz, co mówiłeś w Crestfall? — zapytałam.

— Co?

— Że rodzina jest ważniejsza od wszystkiego.

— Jestem twoim bratem.

— Byłeś nim, kiedy oddałeś mnie jak worek zboża?

Nie odpowiedział.

Gideon podał mu włócznię.

— Chwyć.

Bastian złapał drzewce, a strażnicy wyciągnęli go ze szczeliny. Nie dostał korony. Gideon zabrał mu ją i owinął w płótno.

Clara wtuliła się we mnie tak mocno, że poczułam jej zimne palce na karku.

— Wiedziałam, że przyjedziesz — wyszeptała.

— Bałam się, że nie zdążę.

— Ale zdążyłaś.

Kael stał przy wejściu, trzymając zakrwawioną dłoń. Gideon podszedł do niego.

— Dlaczego ją uratowałeś?

Kael spojrzał na Clarę.

— Bo kiedy byłem mały, moja siostra też zniknęła w kopalni. Bastian obiecał, że ją wyciągnie. Nigdy tego nie zrobił.

— Dlaczego służyłeś mu tak długo?

— Bo człowiek czasem myli strach z lojalnością.

Gideon nie odpowiedział. Rozkazał tylko strażnikom zabrać Kaela, ale nie założył mu łańcuchów. Najpierw miał wskazać wszystkich ludzi Bastiana i miejsca, w których ukryto zapasy odebrane głodującym mieszkańcom Crestfall.

Wróciliśmy do Winterborn wieczorem. Twierdza wciąż stała, choć jedno skrzydło było osmalone. Maud czekała na dziedzińcu. Kiedy zobaczyła Clarę, przycisnęła dłoń do ust.

— Twoja matka byłaby z ciebie dumna — powiedziała.

— Nie wiem nawet, jaka była.

Gideon wyjął księgę z komnaty i położył ją przede mną w sali narad.

— Teraz możesz się dowiedzieć.

Otworzyłam pierwszą stronę. Pismo Elianory było drobne i pochyłe. Opisała w niej, dlaczego uciekła z Winterborn, jak Bastian szantażował ją po śmierci mojego ojca i dlaczego ukryła królewskie insygnia pod Czarnym Grzbietem.

Nie uciekła z powodu hańby.

Uciekła, żeby ocalić mnie.

Czytałam długo, a Clara zasnęła obok Maud przy kominku. Gideon stał przy stole, nie pytając, czy chcę zostać królową, dziedziczką ani kimkolwiek innym.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Mój były mąż wpadł w Wigilię, pewien, że zastanie mnie z innym mężczyzną — lecz po chwili jego twarz całkowicie pobladła

W końcu zamknęłam księgę.

— Nie chcę korony — powiedziałam.

— Wiem.

— Chcę wrócić do Crestfall i otworzyć spichlerze. Ludzie nie powinni głodować za to, że Bastian chciał mieć tron.

— Pojedziesz ze mną — odpowiedziała Clara, budząc się nagle. — Nie możesz znowu wysłać mnie gdzieś bez siebie.

Roześmiałam się przez łzy.

— Nie wyślę.

Gideon skinął głową.

— Pojedziemy wszyscy. Ale najpierw musisz zdecydować, co zrobić z koroną.

Spojrzałam na zawinięte płótno.

— Niech leży na stole podczas zgromadzenia rodów. Niech każdy zobaczy, że nie odziedziczyłam jej po Bastanie. Odziedziczyłam prawdę po matce.

Gideon przesunął koronę bliżej mnie.

— A jeśli rody zażądają, żebyś ją założyła?

Dotknęłam krzywego drewnianego lisa, którego zabrałam z pokoju przed wyjazdem. Jedno ucho wciąż było nierówne.

— Wtedy im odpowiem, że najpierw trzeba nauczyć się nie oddawać ludzi jak przedmiotów.

Clara uniosła głowę znad koca.

— Adelo, a co z tym królem?

Gideon spojrzał na mnie z cieniem uśmiechu.

— To pytanie powinno paść do niej.

Przyciągnęłam siostrę do siebie, a za oknami wiatr szarpał chorągwiami Winterborn. Na stole, obok korony i księgi Elianory, leżał mały drewniany lis.

Clara dotknęła jego krzywego ucha i szepnęła:

— Tym razem już nas nie oddadzą.

Przegapiłeś początek?

← Czytaj historię od pierwszej części

Rate article
CZĘŚĆ 4 — Oddano mnie królowi jako zakładniczkę, lecz gdy podczas uczty uniosłam kielich, jego twarz nagle całkiem pobladła
CZĘŚĆ 4 — Czwartego dnia małżeństwa weszłam do łazienki męża, a jego spokojna odpowiedź sprawiła, że zbladłam