CZĘŚĆ 4 — Mój chłopak zaczął rozliczać każdą moją przejażdżkę, lecz gdy zapytałam o jego oszczędności, nagle pobladł

CZĘŚĆ 4

Na słowo „usunąć” Iwan zerwał się z krzesła.

— Daj mi ten telefon.

— Nie.

— Julia, nie rozumiesz, co robisz.

— Rozumiem więcej niż godzinę temu.

Ojciec nadal był na linii. Słyszałam jego spokojny, twardy oddech.

— Nie wychodź sama — powiedział. — Czekam przy bramie. I niczego już nie dotykaj.

Iwan podszedł do komputera. Zamknął dokument, potem skrzynkę pocztową.

— To była prywatna korespondencja.

— Zostaw komputer.

— Nie możesz mnie zatrzymać.

— Nie próbuję.

To go zbiło z tropu. Przywykł do tego, że podniesionym głosem odzyskuje kontrolę. Tym razem jego głos odbił się od ścian i wrócił do niego pusty.

Zadzwonił do swojego prawnika. Stałam przy oknie i patrzyłam, jak pod domem ojciec wysiada z samochodu. Na masce osiadał pył z ulicy.

— Powiedz jej, żeby usunęła zdjęcie dokumentu — mówił Iwan. — Ona nie ma prawa go przechowywać.

Słuchał odpowiedzi.

— Ale to moja dziewczyna.

Znów słuchał.

— Nie, nie zamierzam teraz rozmawiać o Mar…

Urwał.

Jego prawnik najwyraźniej powiedział coś, czego się nie spodziewał.

— Co znaczy, że nie będzie pan mnie reprezentował? — zapytał Iwan.

W pomieszczeniu zapadła cisza.

— Powiedziałem, że to sprawa rodzinna.

Słuchał jeszcze chwilę, a potem opuścił telefon.

— Twierdzi, że użycie cudzego pełnomocnictwa do przelewu może mieć konsekwencje karne — powiedział, jakby czytał cudze słowa. — I że mam nie kontaktować się ani z Marianą, ani z tobą.

— Powinieneś go posłuchać.

— Ty się cieszysz.

— Nie.

Naprawdę się nie cieszyłam. W brzuchu miałam ciężki kamień. Chciałam tylko, żeby ten wieczór się skończył.

Ojciec wszedł do kuchni bez pytania. Iwan odwrócił się ku niemu.

— Pan nie zna całej historii.

— Znam wystarczająco dużo.

Ojciec położył na stole mały nośnik danych i kopertę z wydrukami.

— Kamera przy wejściu nagrała moment, kiedy przyniosłeś dokumenty. Nie ukradła ich. Sam zostawiłeś je na jej komputerze.

— Nie pamiętam.

— Nagranie przypomni ci dokładnie.

Podłączył urządzenie do telewizora w salonie. Obraz był nierówny, ziarnisty, ale dźwięk wyraźny. Zobaczyłam siebie przy biurku, a potem Iwana wchodzącego do pokoju z czarną teczką.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Nie zaprosili mnie na rodzinną rocznicę, lecz gdy przy stole pojawił się rachunek, mój mąż nagle przestał się uśmiechać

— Wydrukuj to szybko — mówił na nagraniu. — Jeśli Julia spyta, powiem, że to formularze do pracy.

Na ekranie pojawiła się jego twarz z profilu.

— Nie może wiedzieć o Marianie przed podpisaniem — ciągnął. — Kiedy mieszkanie będzie zaklepane, nie będzie już miała znaczenia.

Iwan patrzył w telewizor nieruchomo.

Słyszałam własny oddech. Nie płakałam. Jeszcze nie.

Nagranie trwało dalej.

— A te wszystkie drobne przelewy? — pytał ktoś, prawdopodobnie jego kuzyn.

— Niech płaci. Przyzwyczai się, że tak działa dorosłe życie. Poza tym z jej pieniędzy szybciej uzbieram zadatek.

Na końcu Iwan roześmiał się krótko.

— Ona i tak myśli, że oszczędzam dla nas.

Telewizor zgasł.

Przez kilka sekund nikt się nie poruszył.

Iwan pierwszy odwrócił wzrok.

— Byłem wściekły. Nie mówiłem tego poważnie.

— Powiedziałeś to sam — odparł ojciec.

Iwan spojrzał na mnie.

— Julio, proszę. To można naprawić.

— Nie chcę już niczego naprawiać za ciebie.

Wyszedł pół godziny później. Nie trzasnął drzwiami. Po prostu zabrał kluczyki, lecz przy wieszaku zatrzymał się na moment. Mosiężny brelok w kształcie autobusu kołysał się przy jego dłoni.

— To ode mnie — powiedział.

— Wiem.

— Mogę go zostawić?

Pomyślałam o tym, ile razy ten mały autobus brzęczał przy jego kluczach, kiedy podawał mi samochód i udawał, że nadal jesteśmy blisko.

— Zabierz go.

Następnego ranka zaczęły się telefony.

Matka Iwana płakała i mówiła, że wszystko źle zrozumiałam.

— On popełnił błąd — szeptała. — Nie niszcz mu życia.

— Nie ja je zniszczyłam.

— Mariana go sprowokowała.

— To on wysłał pieniądze z jej konta.

Po drugiej stronie zapadła długa cisza.

— Nie powinnaś była robić kopii — powiedziała w końcu.

— Nie powinnam była wierzyć, że rachunek za lody jest najważniejszą rzeczą, którą przede mną ukrywa.

Rozłączyłam się.

Później spotkałam się z Marianą w małej kawiarni niedaleko dworca. Była blada, miała podkrążone oczy i ściskała papierową serwetkę tak mocno, że rozpadła się pod jej palcami.

— Przepraszam — powiedziała.

— Za co?

— Wiedziałam, że z kimś jest. Nie wiedziałam, że tak długo.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Po wyjściu ze szpitala złożyłam pozew przeciwko mężowi, a kiedy doręczono mu kopertę, jego uśmiech nagle zniknął

— A ja wiedziałam o tobie, ale myślałam, że jesteś przeszłością.

Obie milczały.

— Pójdziesz na policję? — zapytałam.

— Tak. Nie dlatego, że chcę go zniszczyć. Dlatego, że muszę odzyskać pieniądze.

Skinęłam głową.

Sprawa trwała kilka tygodni. Iwan próbował wycofać rezerwację mieszkania, odzyskać zadatek i przekonać firmę budowlaną, że Mariana nie miała prawa do dokumentów. Nie udało mu się.

Prawnik, który wcześniej odmówił mu pomocy, przesłał obu kobietom kopię całej korespondencji. Z wiadomości wynikało, że Iwan od miesięcy przedstawiał każdej z nas inną wersję przyszłości.

Marianie obiecywał wspólne życie.

Mnie mówił o oszczędzaniu „dla nas”.

W końcu zawarł z firmą ugodę, stracił część zadatku i musiał zwrócić Marianie pieniądze. Jego rodzice sprzedali drugi samochód, żeby pokryć resztę. Nie czułam triumfu.

Czułam zmęczenie.

Najtrudniejszy był dzień, kiedy pojechałam odebrać rzeczy z jego domu. Moja dawna sypialnia wyglądała tak samo, ale na półce nie było już naszych zdjęć. Została tylko prostokątna jaśniejsza plama po fotografii z pierwszej wspólnej podróży.

Na biurku leżał rachunek za benzynę.

Trzydzieści osiem pesos.

Znalazłam go między notatkami do egzaminu i przez chwilę nie mogłam oderwać od niego wzroku. Taka mała kwota. Tak wielki ciężar.

Wtedy do pokoju weszła matka Iwana.

— On chce z tobą porozmawiać.

— Nie chcę.

— Powiedział, że cię kocha.

— Można kochać kogoś i jednocześnie wykorzystywać jego zaufanie. Ja nie chcę już tego rodzaju miłości.

Kobieta spuściła oczy.

— Czy naprawdę zamierzasz odejść przez pieniądze?

— Odchodzę przez kłamstwo.

Wyszłam z domu z jedną torbą. Rachunku nie zabrałam.

Minęły trzy miesiące.

Przeniosłam się do małego mieszkania blisko uczelni. Okno wychodziło na ulicę, po której od rana przejeżdżały autobusy. Podjęłam kilka godzin pracy w księgarni, zaczęłam sama opłacać rachunki i przestałam sprawdzać, czy ktoś wysłał mi żądanie przelewu za wspólną kawę.

Na lodówce wisiał rysunek mojego młodszego brata. Przedstawiał czerwony samochód, dwie krzywe postacie i ogromne żółte słońce.

— To ty? — zapytałam.

— Ty i ktoś, kto cię nie oszukuje — odpowiedział.

Miał dziewięć lat. Dzieci czasem widzą wszystko szybciej niż dorośli.

Pierwszy chłodny poranek listopada zastał mnie w drodze do pracy. Na chodnikach leżały mokre liście, a szyby samochodów pokrywała cienka warstwa rosy. Kupiłam kawę, usiadłam przy księgarni i po raz pierwszy od dawna nie pomyślałam, ile dokładnie kosztuje każdy łyk.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Znalazłam męża w basenie z sąsiadką, a kiedy włączyłam alarm, jej mąż wysiadł z samochodu i pobladł

Wtedy przyszła wiadomość od Iwana.

„Sprzedaliśmy mieszkanie. Mam już pieniądze. Możemy zacząć od nowa. Zrozumiałem, że Mariana nigdy nie była tobą.”

Czytałam ją długo.

Po chwili pojawiła się druga.

„Oddam ci wszystko, co zapłaciłaś. Tylko wróć.”

Odpisałam jednym zdaniem:

„Nie chcę zwrotu za przejazdy ani za lody. Chcę odzyskać czas, którego już mi nie oddasz.”

Zablokowałam numer.

Potem wyłączyłam telefon i wróciłam do pracy.

Kilka dni później, porządkując szufladę, znalazłam na dnie mosiężny brelok w kształcie małego miejskiego autobusu. Nie pamiętałam, kiedy go tam schowałam. Musiał wypaść z kieszeni podczas któregoś z naszych ostatnich spotkań.

Przetarłam go miękką ściereczką. Nadal miał tę samą rysę na dachu, którą zrobił w dniu, gdy pierwszy raz pożyczyłam od Iwana samochód.

Przyczepiłam go do własnych kluczy.

Nie po to, żeby pamiętać o nim.

Po to, żeby pamiętać, że od tej pory sama wybieram drogę.

Autobus zabrzęczał cicho przy mojej dłoni.

I tym razem nigdzie nie musiałam za nim podążać.

Rate article
CZĘŚĆ 4 — Mój chłopak zaczął rozliczać każdą moją przejażdżkę, lecz gdy zapytałam o jego oszczędności, nagle pobladł
Wróciłem wcześniej z misji i usłyszałem, jak żona zamyka moją matkę na klucz — wtedy jej uśmiech zniknął