Fotografowałam ciało w opuszczonej galerii, gdy mężczyzna w zakrwawionym garniturze złapał mnie za nadgarstek i powiedział, że od tej chwili moje życie należy do niego — trzy dni później odkryłam, kim naprawdę był

Stałam nad ciałem w opuszczonej galerii, kiedy mężczyzna w zakrwawionym garniturze złapał mnie za nadgarstek i powiedział, że od tej chwili moje życie należy do niego.

W powietrzu wisiał zapach wilgoci, rdzy i świeżego prochu. Przyszłam tam tylko po kilka zdjęć do albumu o zabytkowych budynkach. Pracowałam w miejskiej bibliotece, a fotografia była moją jedyną ucieczką od cichego, przewidywalnego życia.

Wtedy usłyszałam głosy dobiegające spod schodów.

— Jesteś winien Crossowi pieniądze — powiedział ktoś zimno. — Zapłacisz teraz albo…

Rozległ się strzał. Mężczyzna upadł na beton, a echo odbiło się od pustych ścian. Zasłoniłam usta dłonią, lecz krzyk i tak prawie wyrwał mi się z gardła.

Po schodach wszedł on. Czarny garnitur, ciemne plamy krwi na mankiecie i spojrzenie, przed którym człowiek odruchowo przestawał oddychać.

Zatrzymał się, gdy mnie zobaczył.

— Wszystko widziałaś.

— Niczego nie widziałam — skłamałam.

Kącik jego ust drgnął.

— Jesteś okropną kłamczuchą.

Rzuciłam się do ucieczki, ale jego palce zacisnęły się na moim nadgarstku. Nie ścisnął mocno. Nie musiał. Wiedziałam, że nie mam szans.

— Proszę… Nikomu nie powiem. Tylko mnie pan puści.

— Dlaczego byłaś tu sama?

Opowiedziałam mu o bibliotece i pokazałam aparat. Przejrzał zdjęcia, po czym usunął każde ujęcie. Została tylko czarna, pusta karta pamięci.

— Teraz nie masz przeciwko mnie żadnego dowodu.

— Nie chciałam pana zgłaszać.

— Wiem. Jak masz na imię?

— Alora Bennett. A pan?

Przez chwilę wyglądał na zaskoczonego.

— Dominic Wolfe.

— Zamierza mnie pan zabić?

— Powinienem.

Cisza zrobiła się cięższa od stalowych drzwi galerii.

— Ale tego nie zrobię — powiedział w końcu. — Wyglądasz na osobę, która dotrzymuje obietnic.

Wybiegłam stamtąd, przekonana, że właśnie spotkałam diabła. Trzy dni później Dominic pojawił się w bibliotece z zabytkową książką o sztuce.

— Przyszedłem zaprosić cię na kawę.

— Nie wygląda pan na człowieka, który czyta książki.

— Może ty to zmienisz.

Nie wiem, dlaczego wsiadłam do jego samochodu. W muzeum przez trzy godziny słuchał, jak opowiadam o obrazie Caravaggia. Przy kolacji wspomniał o bracie Leonie, który zginął dwa lata wcześniej w pułapce zastawionej przez wrogów.

Kiedy odwiózł mnie do domu, zapytał, czy może mnie pocałować. Był to mój pierwszy pocałunek.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — W dniu graduacji moje trzy siostrzenice wróciły na scenę z pożółkłą kartką, a rektor nagle przestał się uśmiechać

Następnego ranka pod drzwiami znalazłam szarą, zaklejoną kopertę. W środku znajdował się wycinek gazety. Nagłówek zawierał nazwisko Dominica, a ja właśnie wyciągałam rękę w stronę jego fotografii, gdy klamka za moimi plecami zaczęła się poruszać…

CZĘŚĆ 2

Drzwi otworzyły się powoli, a w progu stanęła Ruby. Zobaczyła mnie siedzącą na podłodze, z wycinkiem gazety drżącym w palcach.

— Alora, co się stało?

Nie potrafiłam odpowiedzieć. Na zdjęciu Dominic stał obok czarnego samochodu. Pod fotografią widniały słowa, których nie chciałam przyjąć do świadomości: przywódca organizacji przestępczej, zabójstwa, wojna gangów, podziemie Bostonu.

Ruby wyrwała mi gazetę.

— Spotykasz się z tym człowiekiem?

— To musi być pomyłka.

— Jest tu więcej artykułów. I więcej zdjęć. Na każdym wygląda tak, jakby całe miasto należało do niego.

Nagle wróciły wszystkie obrazy z galerii: głuchy huk, krew na mankiecie i spokojny głos Dominica, kiedy mówił o śmierci jak o zwykłym zadaniu.

Dwie godziny później waliłam pięścią w jego drzwi. Otworzył niemal natychmiast. Uśmiech zniknął mu z twarzy, gdy zobaczył gazetę w mojej dłoni.

— Jesteś najgroźniejszym przestępcą w Bostonie.

— Tak.

Jedno słowo zabolało bardziej niż wszystkie kłamstwa razem.

— Przez cały ten czas mnie oszukiwałeś!

— Próbowałem cię chronić.

— Nie. Ukrywałeś przede mną własne życie.

Spuścił głowę.

— Gdybyś poznała prawdę, stałabyś się celem.

— Już nim jestem. Tylko jako ostatnia się o tym dowiedziałam.

Odeszłam. Przez dwa dni nie zadzwonił ani razu, więc zaczęłam wierzyć, że naprawdę potrafi mnie zostawić. Wtedy w kawiarni usiadła obok mnie elegancka kobieta w czerwonej sukni.

— Nazywam się Serena Vaughn. Kiedyś byłam z Dominikiem.

Powiedziała, że jest bezwzględny, że niszczy każdego, kto się do niego zbliży, i że ja również skończę martwa albo złamana. Chciałam jej nie wierzyć, lecz znała szczegóły, których nie publikowały gazety.

Tego samego wieczoru Dominic stał przemoczony pod moimi drzwiami.

— Daj mi pięć minut. Kocham cię.

Powiedział to pierwszy raz. Nienawidziłam siebie za to, że moje serce wciąż przyspieszyło.

Pokazał mi przelewy, nagrania i wiadomości. Serena otrzymywała pieniądze od Romana Crossa — człowieka, który zastawił pułapkę na Leona.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Mąż podał nam kolację i kazał opróżnić talerze, a kiedy osunęliśmy się na podłogę, jego uśmiech nagle zniknął

— Zdradziła mojego brata — powiedział Dominic, a w jego oczach pojawiły się łzy. — Teraz chce wykorzystać ciebie przeciwko mnie.

Kilka dni później w bibliotece wybuchła bomba. Szyby posypały się jak lód, dym wypełnił salę, a Jax próbował do mnie dobiec. Zamaskowany mężczyzna chwycił mnie od tyłu. Poczułam na twarzy nasączoną chemikaliami szmatkę.

Ostatnim obrazem, jaki zobaczyłam, był Jax padający na podłogę.

Obudziłam się przywiązana do krzesła w opuszczonym magazynie. Serena stała przede mną, a Roman Cross przykładał nóż do mojego gardła.

— Za chwilę przekonamy się, co wybierze Dominic — wyszeptał. — Swoją władzę czy ciebie…

CZĘŚĆ 3

Dominic odebrał telefon natychmiast.

— Wolfe.

— Twoja dziewczyna jest u mnie — powiedział Roman. — O północy przyjedź na dziewiętnaste nabrzeże. Sam. Przynieś dokumenty własności, rachunki i wszystko, co daje ci władzę.

Ostrze dotknęło mojej szyi.

— Jeśli ją zranisz, nie zostanie po tobie nawet cień.

— W takim razie wybieraj. Cała twoja organizacja albo Alora.

Dominic nie zawahał się ani przez chwilę.

— Wybieram ją.

Połączenie zostało przerwane. Roman uśmiechnął się, pewien, że właśnie wygrał. Nie wiedział, że Jax przeżył wybuch i że od dwóch dni zbierał dowody przeciwko niemu.

Dominic przyjechał do magazynu z czarną teczką. W środku znajdowały się podrobione dokumenty, lecz prawdziwe dowody zostały wcześniej przekazane prokuraturze. Przez lata Dominic budował imperium ze strachu. Tego wieczoru postanowił zburzyć je własnymi rękami.

Wszedł sam, zgodnie z żądaniem Romana. Jego ludzie ukryli się jednak w cieniu nabrzeża, a Jax czekał przy tylnym wejściu.

Kiedy Dominic mnie zobaczył, jego twarz stężała. Moje nadgarstki były sine, a policzek piekł od uderzenia.

— Oddaj teczkę — rozkazał Roman.

Dominic rzucił ją na podłogę.

— Puść ją.

Roman podniósł dokumenty i przycisnął nóż do mojego gardła.

— Nawet jeśli oddam ci kobietę, mogę ją zabić. Chcę zobaczyć twoją twarz, kiedy wszystko stracisz.

Wtedy rozległ się strzał. Nóż wypadł z jego dłoni, a ludzie Jaxa wpadli do środka z obu stron. Dominic przeciął moje więzy i zasłonił mnie własnym ciałem.

— Jestem tutaj. Już jesteś bezpieczna.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Teściowa zażądała o czwartej rano biżuterii po moim weselu, a gdy odmówiłam, mój narzeczony nagle zbladł

Roman próbował uciec, lecz został obezwładniony. Serena rzuciła się ku tylnym drzwiom, ale Jax zatrzymał ją i założył kajdanki.

— Pożałujesz tego! — krzyczała.

— Ty będziesz żałować każdego dnia — odpowiedział.

Roman i Serena trafili do więzienia za porwanie, wymuszenia i śmierć Leona. Organizacja rozpadła się, a Dominic przekazał prokuraturze wszystkie dokumenty, nawet te, które mogły pogrążyć jego samego. Dzięki współpracy uniknął więzienia, lecz stracił całą dawną władzę.

W szpitalu ściskał moją dłoń.

— Nie chcę już życia, które kiedyś zabierze mi ciebie. Zbuduję wszystko od początku. Legalnie. Uczciwie.

— Nie zmieniaj się dla mnie.

— Zmieniam się dla siebie. Ty tylko pokazałaś mi, że warto.

Rok później czekał na mnie w bibliotece, między półkami, gdzie zaczęła się nasza historia. W czarnym garniturze wyglądał groźnie, lecz drżały mu ręce.

Uklęknął.

— Byłaś moją pierwszą miłością, pierwszym powodem do zmiany i jedyną osobą, którą chcę wybierać do końca życia. Wyjdziesz za mnie?

Przez łzy spojrzałam na pierścionek z zielonym kamieniem.

— Wybrałeś mnie już wtedy, gdy w galerii puściłeś mój nadgarstek.

Nie połączył nas strach. Połączyła nas decyzja, by każdego dnia wybierać siebie od nowa. A kiedy tej nocy Dominic przytulił mnie w świetle księżyca, zrozumiałam, że człowiek, przed którym kiedyś uciekałam, stał się miejscem, do którego mogłam wracać.

Rate article
Fotografowałam ciało w opuszczonej galerii, gdy mężczyzna w zakrwawionym garniturze złapał mnie za nadgarstek i powiedział, że od tej chwili moje życie należy do niego — trzy dni później odkryłam, kim naprawdę był
CZĘŚĆ 4 — Mój mąż zniknął na sześć dni z kochanką, a gdy wrócił, jego asystentka pobladła przy wszystkich