Moja siedmioletnia córka zabroniła mi wsiąść do samochodu, a gdy zza cyprysów dobiegł znajomy głos, moja żona nagle zbladła.
Stałem przy żelaznej bramie willi, z dłonią opartą na zimnej klamce auta, kiedy Sofia zacisnęła palce na moim nadgarstku. Miała na sobie żółtą sukienkę, a w drugiej dłoni ściskała oderwany niebieski guzik.
— Tato, nie wsiadaj — szepnęła.
— Dlaczego?
Wskazała czarny samochód. Silnik pracował, chociaż kierowca siedział nieruchomo i patrzył wyłącznie na mnie.
— On nie patrzy na drogę. Cały czas obserwuje ciebie.
Wtedy zauważyłem świeżą rysę na srebrnej klamce i mój płaszcz leżący na tylnym siedzeniu. Powinienem był wyśmiać dziecięcy lęk. Przez trzydzieści lat ufałem broni, liczbom i ciszy poprzedzającej strzał. Tym razem zaufałem małej dziewczynce.
— Gdzie twój ojciec? — zapytałem.
Sofia zacisnęła guzik tak mocno, że wbił się jej w skórę.
— Powiedział, żebym schowała się za cyprysami. Potem zabrali go jacyś mężczyźni.
W tej samej chwili od strony domu nadeszła moja żona Isabella. Uśmiechała się, lecz jej palce nerwowo obracały pierścionek z zielonym kamieniem.
— Vittorio, kochanie, dlaczego jeszcze tu stoisz?
— Sofia powiedziała, żebym nie wsiadał do auta.
— To tylko przestraszone dziecko. Odeślij ją do ojca i jedźmy.
— Gdzie jest Renzo?
— Pewnie znowu pije w piwnicy z winem — odpowiedziała zbyt szybko.
Kierowca odwrócił głowę. W jego uchu błysnęło małe urządzenie do porozumiewania się. Poczułem, jak pod kołnierzem pojawia się zimny pot.
Nagle zza cyprysów dobiegł głos, którego nie słyszałem od dwóch lat.
— Vittorio! Bracie! Wiem, że tam jesteś!
Krew odpłynęła mi z twarzy. Ten głos należał do Alessia, mojego młodszego brata, którego sam rozpoznałem w kostnicy. To ja włożyłem do jego trumny złoty sygnet.
A jednak zza drzew wyszedł mężczyzna w ciemnym płaszczu. Na jego dłoni połyskiwał dokładnie taki sam sygnet. Obok niego szła Isabella.
Sofia przywarła do mojego boku.
— To ten pan, którego widziałam w nocy — wyszeptała. — Całował ciocię Isabellę.
Alessio uśmiechnął się jak dawniej.
— Wyjdź, Vittorio. Albo zacznę szukać twojego syna.
Czterech uzbrojonych mężczyzn rozeszło się po ogrodzie. Pchnąłem Sofię za kamienny mur i sam zacząłem szukać drogi ucieczki. Dziewczynka pociągnęła mnie ku krzakom róż.
— Tam są drzwi — powiedziała. — Tata chowa narzędzia.
Mieszkałem w tej willi osiem lat i nigdy ich nie zauważyłem. Zamek był wyłamany, a za drzwiami pachniało mokrą ziemią i starym winem. Nad nami rozległy się ciężkie kroki.
— Nie dotykajcie mojej córki! — krzyknął Renzo.
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem go przywiązanego do krzesła. Mężczyzna z pistoletem odwrócił się gwałtownie. Lufa uniosła się wprost ku mnie, a za plecami usłyszałem drugi strzał. Sięgnąłem po broń, gdy jego palec zacisnął się na spuście…
CZĘŚĆ 2
Drugi strzał roztrzaskał ciszę, a z sufitu posypała się biała zaprawa. Renzo, wciąż przywiązany do krzesła, przewrócił się na bok i uderzył napastnika nogą. Pocisk przemknął kilka centymetrów od mojej twarzy.
Rzuciłem się naprzód. Chwyciłem mężczyznę za nadgarstek, wykręciłem mu rękę i wyrwałem pistolet. Jego metalowa bransoleta przecięła mi skórę.
— Kto ci rozkazał? — warknąłem.
Nie patrzył na mnie. Wpatrywał się w Sofię.
— Nie wiedziałem, że jest tu dziecko.
— Wiedziałeś, że jest tu Renzo.
— Kazano mi otworzyć bramę i zadzwonić do Isabelli. Nic więcej.
Renzo splunął krwią na kamienną posadzkę.
— Kłamie. Zabrali Enza. Jest w piwnicy z winem.
Sofia dopadła do ojca. Oderwany guzik wciąż trzymała w dłoni, a jej żółta sukienka była ubrudzona ziemią.
— Tato, myślałam, że już cię nie znajdę.
Renzo objął ją tak mocno, jakby chciał zasłonić całym ciałem przed światem.
— Mała sójko, miałaś się ukryć.
— Ukryłam się. Potem znalazłam jego.
Renzo spojrzał na mnie i ściszył głos.
— Alessio szuka starej księgi.
— Jakiej księgi?
Przez chwilę milczał. Z jego rozdartej wargi spływała cienka kropla krwi.
— Twój ojciec przechowywał tam nazwiska, rachunki i umowy. Kto ją zdobędzie, będzie mógł zmusić do posłuszeństwa połowę południa.
Nigdy o niej nie słyszałem, choć po śmierci ojca przeszukałem każdy pokój. Pamiętałem tylko szary, zapieczętowany list leżący na jego biurku i klucz noszony przez niego na łańcuszku pod koszulą. Po pogrzebie klucz zniknął.
Z góry dobiegł głos Alessia.
— Vittorio, trzymam twoją żonę, ogrodnika i mogę wyciągnąć twojego syna z łóżka. Wyjdź, zanim każę wyszorować całą willę.
Mateusz miał cztery lata. Spał z drewnianym konikiem pod policzkiem i wierzył, że ojciec potrafi zatrzymać każdą burzę. Wyjąłem telefon napastnika. Na ekranie zobaczyłem zdjęcie Renza związanego w piwnicy, a potem Mateusza śpiącego obok niani.
Pod fotografią widniała wiadomość: „Chłopca nie ruszać. Jeszcze się przyda”.
Coś we mnie pękło.
— Pozwolimy mu mówić — powiedziałem.
— Ledwie stoisz — sprzeciwiłem się, gdy Renzo próbował wstać.
— Ale znam stare przejścia.
Przeszliśmy wąskimi schodami i dotarliśmy za ścianę jadalni. Włączyłem nagrywanie w telefonie Sofii, po czym przysunąłem go do szczeliny. Usłyszeliśmy głosy Isabelli i Alessia.
— Obiecałeś mi willę i pieniądze — syknęła.
— Dostaniesz je, jeśli przestaniesz wszystko psuć.
— Nie zgubiłam Vittoria. Dzwoniłam do niego, tak jak kazałeś.
— Mój brat zawsze był zbyt ufny.
Zrobiło mi się zimno. Isabella nie kochała mnie. Kochała władzę, a teraz zamierzała zamienić ją na bezpieczeństwo u człowieka, którego uznano za zmarłego.
Połączyłem się z Luką, jedynym człowiekiem, któremu ufałem.
— Otwórz połączenie dla ludzi z Palermo — rozkazałem.
— Teraz?
— Natychmiast.
W jadalni Alessio uniósł kieliszek.
— Kiedy Vittorio umrze, wszyscy uznają, że zrobiło to Palermo. Rozpocznie się wojna, a nazwisko Morellich znów będzie najważniejsze.
Nacisnąłem ukryty przełącznik. Panel w ścianie odsunął się z cichym trzaskiem. Isabella odwróciła się i pobladła.
— Vittorio…
— Mów dalej, bracie. Słuchają cię wszyscy.
Wtedy telefon zadzwonił. Na ekranie pojawiła się twarz Mateusza, klęczącego na kolanach starszej kobiety w białym płaszczu. Za nią siedziało pięciu nieruchomych mężczyzn.
— Twój syn żyje — powiedziała kobieta. — Oddam go tylko za tę dziewczynkę.
Renzo zamarł. Kobieta pochyliła się do kamery i dodała:
— Zapytaj ogrodnika, co ukradł mi siedem lat temu…
CZĘŚĆ 3
— Co mi ukradłeś? — powtórzyłem, nie odrywając wzroku od Renza.
W telefonie wciąż widziałem twarz Mateusza. Miał rozczochrane włosy i ślad łez na policzku. Za nim stała siwowłosa kobieta w białym płaszczu. Jej palce zdobiły ciężkie pierścienie.
Renzo milczał, dopóki Sofia nie ujęła jego zakrwawionej dłoni.
— Tato, kim ona jest?
Ogrodnik zamknął oczy.
— Nazywa się Lucrezia Valdes. Siedem lat temu prowadziła sieć, przez którą przepływały pieniądze i broń. Byłem jej księgowym. Kiedy odkryłem, że zamierza sprzedawać ludzi, ukradłem księgę z nazwiskami i schowałem ją tutaj.
— Dlaczego mi nie powiedziałeś? — zapytałem.
— Twój ojciec pomógł mi zniknąć. Przywiózł mnie do tej willi i przysiągł, że księga nigdy nie trafi w ręce Valdes.
Przypomniałem sobie starą fotografię z gabinetu ojca. Stał na niej obok młodego Renza, a między nimi leżała szara koperta z niebieską pieczęcią. Zawsze uważałem ją za przypadkowy szczegół.
Nie była nim.
Lucrezia mówiła dalej:
— Przez tę księgę straciłam ludzi i majątek. Szukałam Renza przez siedem lat. Teraz mam jego córkę i twojego syna. Przywieź mi Sofię do Palermo przed północą, a dzieci pozostaną żywe.
— Jeśli skrzywdzisz Mateusza, spalę wszystko, co nosi twoje nazwisko — powiedziałem.
Uśmiechnęła się bez cienia strachu.
— Jesteś podobny do ojca. Dlatego umrzesz tak samo jak on.
Połączenie urwało się. W jadalni Alessio rzucił się ku drzwiom, lecz w tej samej chwili wkroczył Luka z uzbrojonymi ludźmi. Za nim prowadzono Enza, pobitego, ale żywego. Napastnika obezwładniono, a fałszywy kierowca natychmiast odłożył broń.
Isabella cofnęła się pod stół. Zielony kamień w jej pierścionku drżał w świetle lampy.
— Vittorio, robiłam to dla nas.
— Sprzedałaś mnie człowiekowi, którego całowałaś przy bramie.
— Chciałam przeżyć!
— Nie. Chciałaś przeżyć pierwsza.
Alessio roześmiał się ochryple.
— Myślisz, że wygrałeś? Twój syn nadal jest u Valdes.
Pokazałem mu ekran telefonu.
— Już nie.
Kiedy Lucrezia mówiła, Luka namierzył źródło połączenia. Jego ludzie odnaleźli Mateusza na starej przystani w Palermo i wywieźli go przez tunel pod magazynem. Lucrezia zorientowała się dopiero wtedy, gdy było za późno.
Alessio przestał się uśmiechać.
— To niemożliwe.
— Sam podarowałeś mi dowód — odpowiedziałem. — Cała rozmowa została nagrana.
Nagranie trafiło do śledczych oraz przywódców pięciu rodzin, którzy słyszeli jego plan na żywo. Jeszcze tej nocy Alessio, Isabella i ich wspólnicy zostali zatrzymani. Lucrezię ujęto w porcie na podstawie międzynarodowego nakazu.
Księgę znaleźliśmy w kamiennej niszy pod schodami. Na pierwszej stronie widniał podpis mojego ojca i data upozorowanej śmierci Alessia. Mój brat nie zginął. Przez dwa lata przygotowywał spisek, podczas gdy Isabella odgrywała rolę pogrążonej w żałobie żony.
Renzo otrzymał ochronę, a Sofia została matką chrzestną Mateusza. Po raz pierwszy otworzyłem wszystkie drzwi willi, także te ukryte za różami.
Miesiąc później siedzieliśmy w ogrodzie. Sofia przyszyła niebieski guzik do swojej sukienki.
— Tato, boisz się teraz drzwi? — zapytała.
Spojrzałem na jej małą dłoń.
— Nie. Teraz wiem, że za każdymi drzwiami może czekać ratunek.
I po raz pierwszy mój dom był cichy nie dlatego, że wszyscy się mnie bali, lecz dlatego, że przy mnie nikt już nie musiał się bać.













