Król Wampirów zaproponował małżeństwo jednej z moich sióstr, lecz po mojej odpowiedzi jego twarz nagle spoważniała

W chwili, gdy król Oktawiusz oznajmił, że poślubi dowolną z moich sióstr, weszłam do salonu z mąką na sukni i powiedziałam, że nie jestem meblem do wyboru.

Było późne popołudnie, a w rezydencji Alvarado pachniało woskiem, kurzem i herbatą jaśminową. Matka trzy razy przestawiała fotele, zanim królewski powóz zatrzymał się przed bramą. Na kredensie stała srebrna taca, jedyny przedmiot, którego nie sprzedała, choć wierzyciel czekał już od tygodni.

Miałam przy sobie miedziany klucz z pękniętą rękojeścią. Nosiłam go na cienkim sznurku pod suknią, bo otwierał boczne drzwi Domu Światła, schroniska przy porcie, gdzie od rana karmiłam porzucone dzieci.

— Matka przysłała wiadomość, że ktoś umiera — powiedziałam, wbiegając do salonu.

— W pewnym sensie umiera nasza rodzina — syknęła matka.

Dopiero wtedy zobaczyłam króla.

Oktawiusz Valcárcel stał przy oknie w czarnym płaszczu. Jego biała twarz była nieruchoma, a włosy związano srebrną klamrą. Wszyscy znali opowieści o jego dworze: o nocnych rodach, które posiadały statki, banki i ziemię, choć ich nazwisk próżno było szukać w urzędowych księgach.

Król spojrzał na moje poplamione rękawy.

— Pani Izabelo.

— Wasza Wysokość.

— Widzę, że przybywa pani z ważnej misji.

— Dziecko miało gorączkę. To ważniejsze niż fryzura.

Moja siostra Kamila zakrztusiła się herbatą. Teresa spuściła wzrok, a Leonora uśmiechnęła się pod nosem.

Matka pobladła.

Oktawiusz jednak nie wyglądał na obrażonego. Usiadł i spokojnie wyjaśnił, że jego dwór oczekuje małżeństwa. Potrzebował żony, przyszłej królowej i osoby, która potrafiłaby uczestniczyć w publicznych obowiązkach. Nie obiecywał miłości.

— Poślubię każdą z państwa córek, która dobrowolnie przyjmie te warunki — powiedział.

Poczułam, jak klucz pod suknią wbija mi się w skórę.

— Każdą? — zapytałam.

— Tak.

— Czyli nie przyszedł pan poznać kobiety. Przyszedł pan wybrać funkcję.

— Przyszedłem złożyć uczciwą propozycję.

— Uczciwa propozycja zaczyna się od pytania, kim jesteśmy.

W salonie zrobiło się cicho. Słyszałam zegar na ścianie i własne serce.

Matka chwyciła mnie za nadgarstek.

— Wystarczy, Izabelo.

— Nie, matko. Jeśli mam zostać żoną króla, chcę wiedzieć, czy rozmawia ze mną człowiek, czy tylko korona.

Po raz pierwszy twarz Oktawiusza drgnęła.

— Moi rodzice pobrali się z miłości — powiedział. — Oboje uwierzyli, że uczucie rozwiąże każdą różnicę. Nie rozwiązało. Matka umarła rozczarowana, a ojciec zamknął się w pałacu. Nauczyłem się, że miłość może zawieść.

— Małżeństwa bez miłości także — odpowiedziałam.

Wtedy usłyszeliśmy kołatanie do drzwi.

Do salonu wbiegł służący, trzymając list z pieczęcią pałacu.

— Dla królowej matki — wyszeptał.

Matka rozerwała papier. Czytała długo, a potem uniosła wzrok.

— Król zmienił warunki — powiedziała.

— Jakie warunki? — spytała Kamila.

Matka spojrzała prosto na mnie.

— Nie chce już żadnej z nas. Chce ciebie.

Oktawiusz stał przy drzwiach. Nie zaprzeczył.

— Dlaczego? — zapytałam.

Król wyciągnął rękę w stronę listu, lecz zanim zdążył go dotknąć, na zewnątrz rozległ się krzyk konia i trzask łamanej bramy. Ktoś wszedł na teren posiadłości. Oktawiusz odwrócił głowę, a jego głos stał się nagle lodowaty.

— Proszę zamknąć wszystkie okiennice. Natychmiast.

— Kto to jest? — spytałam.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Kiedy rodzice zażądali mojego domu dla ciężarnej siostry, położyłam przed nimi jeden dokument — a ojciec nagle zbladł

Król spojrzał na miedziany klucz ukryty pod moją suknią, jakby widział go przez materiał.

— Osoba, która od dawna czekała, aż pani wróci do domu — odpowiedział.

W tej samej chwili ktoś zaczął wyważać tylne drzwi, a Oktawiusz sięgnął po czarną teczkę leżącą na stoliku…

CZĘŚĆ 2

…jego palce zatrzymały się na metalowym zapięciu teczki.

— Niech nikt jej nie otwiera — powiedział.

Na zewnątrz rozległ się drugi huk. Szyby zadrżały, a srebrna taca spadła z kredensu i uderzyła o podłogę. Matka krzyknęła. Kamila przycisnęła dłonie do ust, Teresa pobiegła do okna, a Leonora chwyciła ciężki świecznik.

Była szósta wieczorem. Słońce znikało za dachami portowych magazynów.

— Kto próbuje wejść? — spytałam.

— Ludzie, którzy nie chcą, żebym poślubił panią — odparł Oktawiusz.

— To bardzo długa lista?

— Wystarczająco długa, by spalić tę ulicę przed północą.

Król otworzył ukryte drzwi za biblioteką. Wąskie przejście prowadziło do piwnicy. Z sufitu zwisały pajęczyny, a kamienne schody były zimne jak lód.

— Zejdziemy tam? — spytała matka.

— Pani i córki zostaną w piwnicy, dopóki moi strażnicy nie zabezpieczą domu.

— A pan?

— Ja porozmawiam z gośćmi.

— Nie — powiedziałam.

Oktawiusz spojrzał na mnie.

— Nie?

— Jeśli przyszli po mnie, nie będę się chować za plecami człowieka, którego nawet nie znam.

— Właśnie dlatego przyszli po panią.

Te słowa uderzyły we mnie mocniej niż huk za drzwiami.

Weszliśmy do biblioteki. Na biurku mojego ojca leżały rachunki, listy i pióro z zaschniętym atramentem. Od jego śmierci nikt nie miał odwagi wyrzucić tych rzeczy.

Oktawiusz wskazał na krzesło.

— Pani ojciec podpisał umowę z rodem Castañeda.

— To niemożliwe. Ojciec pożyczał pieniądze od banku kupieckiego.

— Bank należał do Castañedów.

Poczułam mdłości.

— Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?

— Ponieważ dług nie dotyczył tylko pieniędzy.

Król położył dłoń na teczce. Metalowe zapięcie zabrzęczało.

— Pani ojciec odkrył, że dzieci z portu znikają. Trafiają do domów należących do rodów nocnych. Jedne służą jako posłańcy, inne jako zakładnicy. Pani Dom Światła był jedynym miejscem, które utrudniało ten proceder.

— Skąd pan wie?

— Bo ktoś próbował zniszczyć moje własne archiwum.

Za drzwiami biblioteki rozległ się stłumiony jęk. Jeden ze strażników krzyknął rozkaz. Matka przycisnęła rękę do piersi.

— Moja córka nie ma z tym nic wspólnego — powiedziała.

— Ma więcej wspólnego, niż sądzi — odpowiedział król.

Zsunęłam sznur z szyi i wyciągnęłam miedziany klucz.

— Ten otwiera boczne drzwi schroniska. Dostałam go od ojca, gdy miałam trzynaście lat. Powiedział, żebym nigdy nie oddawała go nikomu, kto pyta, ile dzieci jest w środku.

Oktawiusz wpatrywał się w klucz.

— Czy ojciec mówił coś o swojej starszej córce?

Zamarłam.

— O Marianie?

Matka gwałtownie odwróciła głowę.

Moja siostra Mariana od dwóch lat była żoną hrabiego Rodriga Castañedy. Przysyłała coraz krótsze listy, a potem przestała pisać zupełnie. Matka tłumaczyła, że życie w odległej posiadłości jest trudne.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Na weselu teściowa kazała mi wyjść z sali, lecz gdy otworzył się kufer, prezes nagle zbladł

— Co z nią? — spytałam.

Oktawiusz milczał zbyt długo.

— Wasza siostra żyje.

Matka osunęła się na krzesło.

— Skąd pan to wie?

— Wczoraj znaleziono jej służącą na drodze do pałacu. Przekazała wiadomość, że Mariana ukryła dowód przeciwko własnemu mężowi.

— Jaki dowód?

Król nie odpowiedział. Zamiast tego wyjął z kieszeni mały zegarek z pękniętym szkiełkiem. Rozpoznałam go natychmiast. Ojciec nosił go codziennie.

— Znalazłem go w kaplicy Castañedów — powiedział Oktawiusz. — Obok miejsca, w którym trzymano księgi przewozu dzieci.

Drzwi biblioteki zatrzęsły się pod uderzeniem.

— Musimy natychmiast opuścić dom — powiedział król.

— A teczka?

— W niej jest dowód, że pani ojciec nie był dłużnikiem. Był świadkiem.

— Świadkiem czego?

Oktawiusz spojrzał na mnie tak, jakby ważył każde słowo.

— Morderstwa mojego ojca.

Przez chwilę słyszałam tylko własny oddech.

Wtedy z korytarza dobiegł kobiecy głos:

— Izabelo! Nie ufaj królowi! On wie, gdzie jest Mariana!

Głos należał do mojej matki.

Ale moja matka siedziała obok mnie, blada i drżąca.

Spojrzałyśmy na siebie.

Ktoś naśladował jej głos.

Oktawiusz chwycił teczkę i zgasił lampę.

— Teraz już wiedzą, że odkryła pani prawdę — szepnął. — A jeśli zdobędą pani klucz, Dom Światła przestanie być schronieniem…

CZĘŚĆ 3

…Dom Światła przestanie być schronieniem, a stanie się pułapką.

Uciekliśmy przez piwniczne przejście o wpół do siódmej wieczorem. Kamienie były mokre, a powietrze pachniało solą i pleśnią. Za nami słychać było trzask drzwi oraz krzyki ludzi, którzy przeszukiwali rezydencję.

Wyszliśmy przy starej kaplicy nad brzegiem portu. Na ołtarzu paliła się jedna świeca. Jej płomień drżał od przeciągu.

— Teraz proszę otworzyć teczkę — powiedziałam.

Oktawiusz długo patrzył na mnie.

— Gdy to pani zobaczy, nie będzie już mogła wrócić do dawnego życia.

— Ono skończyło się, kiedy ktoś zaczął udawać głos mojej matki.

Król odpiął zamek.

W środku znajdowały się trzy księgi, list mojego ojca i mała metalowa kaseta. Papier pachniał dymem. Na pierwszej stronie księgi widniały nazwiska dzieci, daty oraz znaki rodów, które je odbierały.

Przesuwałam palcem po zapisach.

— To są dzieci z Domu Światła.

— Nie wszystkie — powiedział Oktawiusz. — Tylko te, które zniknęły w ciągu ostatnich pięciu lat.

Otworzyłam list ojca. Pismo było nierówne, jakby pisał w pośpiechu.

„Jeżeli czyta to moja córka Izabela, oznacza to, że nie zdołałem ochronić rodziny. Nie pożyczyłem pieniędzy od Castañedów. Podpisałem zobowiązanie, ponieważ zagrozili, że zabiorą dzieci ze schroniska. Odkryłem, że Rodrigo handluje nimi z trzema rodami. Król Oktawiusz nie jest mordercą. Jest jedynym człowiekiem, który próbował go powstrzymać.”

Upuściłam kartkę.

— Dlaczego król nie powiedział tego wcześniej?

— Bo morderstwo mojego ojca przypisano mnie — odpowiedział Oktawiusz. — Gdybym oskarżył Castañedów bez dowodów, wybuchłaby wojna między rodami. Twój ojciec miał ostatni zapis rozmowy.

Otworzył metalową kasetę. W środku leżał cylinder do odtwarzania głosu.

Król przekręcił mechanizm.

Najpierw usłyszeliśmy trzaski. Potem głos mojego ojca.

— Hrabio Rodrigo, oddajcie księgi. Król wie o wszystkim.

Drugi głos roześmiał się cicho.

— Król niczego się nie dowie. A jeśli nawet, jego własna żona dopilnuje, żeby wszyscy uwierzyli, że zginął z winy Oktawiusza.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Moja córka wróciła sama z rodzinnej kolacji, a kiedy rodzice przeczytali kopertę na drzwiach, matka upuściła filiżankę

Zamarłam.

— To Rodrigo — powiedziałam.

— Tak.

Na nagraniu rozległ się odgłos przewracanych mebli, potem krzyk. Następnie wyraźnie padły słowa:

— Zabierzcie księgi. A Alvarado niech wybiera: dług albo córkę.

Nagranie urwało się.

Matka zakryła twarz.

— On groził Marianie, żeby zmusić ojca do milczenia — wyszeptałam.

— Mariana próbowała uciec. Ukryła drugą część dowodów w Domu Światła. Dlatego wybrałem panią — powiedział Oktawiusz. — Nie dlatego, że jest pani najmłodsza. Nie dlatego, że jest pani łatwa do kontrolowania. Wybrałem panią, bo jako jedyna nie oddała klucza, mimo że nie znała jego znaczenia.

Poczułam łzy pod powiekami.

— Proponował pan małżeństwo, żeby mnie ochronić?

— Tak. Tytuł królowej sprawiłby, że każdy atak na panią byłby atakiem na koronę.

— A uczucie?

Jego spojrzenie złagodniało.

— Tego nie mogę obiecać. Ale mogę obiecać prawdę.

Wtedy drzwi kaplicy otworzyły się z hukiem.

Na progu stała Mariana. Była blada, wychudzona i miała rozciętą wargę. Za nią pojawił się Rodrigo z trzema uzbrojonymi ludźmi.

— Oddaj księgi — powiedział hrabia. — Albo twoja siostra umrze pierwsza.

Mariana spojrzała na mnie i poruszyła ustami.

Nie oddawaj.

Oktawiusz przesunął się przede mną.

Rodrigo uśmiechnął się i wyciągnął rękę.

— Wasza Wysokość, pańska korona kończy się tej nocy.

Wtedy z zewnątrz dobiegł dźwięk wielu kopyt. Rodrigo odwrócił głowę, a jeden z jego ludzi wybiegł na schody.

Po chwili wrócił z twarzą pozbawioną koloru.

— Wasza Miłość… przybył cały dwór.

Rodrigo spojrzał na Oktawiusza, lecz król patrzył nie na niego, tylko na Marianaę.

— Jest jeszcze jedna rzecz, której nie wiecie — powiedział.

Mariana wyjęła spod płaszcza złożony dokument.

— To nie jest druga część dowodów — wyszeptała. — To rozkaz podpisany przez królową matkę. I wskazuje, że prawdziwy spisek sięga samego pałacu…

CZĘŚĆ FINAŁOWA

Król usłyszał własne słowa i po raz pierwszy zamilkł…

Myślałam, że walczę tylko o wolność swoich sióstr. Finał pokazał mi, jak wiele istnień było zamkniętych za tymi samymi drzwiami.

Kiedy król zapytał, czy pozwolę mu zostać,
„Tym razem to ja wybieram ciebie”,
odpowiedziałam bez strachu.

😱 ODKRYJ, CO UKRYWALI →

👇 Finał tej historii jest już otwarty.

Rate article
Król Wampirów zaproponował małżeństwo jednej z moich sióstr, lecz po mojej odpowiedzi jego twarz nagle spoważniała
Po pogrzebie ojca obcy mężczyzna powiedział, że Jasper zostawił mi obietnicę — a mój wuj nagle przestał się uśmiechać