CZĘŚĆ 4 — Przyjęłam posadę pokojówki, lecz gdy książę zakazał mi zbliżać się do ogara, jego twarz nagle pobladła

CZĘŚĆ 4

…Drzwi kaplicy otworzyły się gwałtownie.

Wszedł kapitan Hargreaves, bez czapki, z rozciętym czołem. Za nim stało dwóch ludzi księcia, którzy trzymali go za ramiona.

— To on — powiedział pan Bell. — Nazwisko na liście należy do kapitana.

Hargreaves szarpnął się.

— To kłamstwo.

Książę Julian nie odpowiedział od razu. Wpatrywał się w kartkę, którą ściskał tak mocno, że papier zadrżał między jego palcami.

— Mój brat ufał ci bardziej niż mnie — powiedział w końcu.

— Edward był nierozsądny.

— A ty sprzedałeś jego trasę.

— Nie wiedziałem, że dojdzie do wypadku.

— Ale wziąłeś pieniądze.

Hargreaves zamilkł.

To wystarczyło.

Pan Bell natychmiast wysłał posłańca do miasteczka. W ciągu godziny przyjechali urzędnicy i lekarz, a Silas Finch po raz pierwszy stracił tę spokojną, tłustą pewność siebie, którą nosił jak drugą skórę.

Próbował odzyskać kontrolę.

— Margaret jest oszustką — powtarzał. — Podszywała się pod służącą.

— To nie przestępstwo — odpowiedział pan Bell.

— Użyła fałszywych referencji.

— Aby odzyskać majątek, który pan jej ukradł.

Silas zwrócił się do księcia.

— Wasza wysokość, możemy dojść do porozumienia.

— Nie.

— Pańska posiadłość jest zadłużona. Mogę pomóc.

— Nie.

— Bez moich pieniędzy Raven Tarn upadnie.

Książę spojrzał na niego z chłodnym spokojem.

— Wolałbym patrzeć, jak upada, niż oddać ci jeszcze jedną prawdę.

Kilka godzin później zabrano Silasa i Hargreavesa. Pani Finch nie została aresztowana tego dnia. Usiadła przy kuchennym stole, z kluczami zdjętymi z pasa, i płakała bezgłośnie.

Przyszłam do niej wieczorem.

— Wiedziała pani? — spytałam.

Patrzyła na swoje dłonie.

— Wiedziałam, że Silas kłamie. Nie wiedziałam, jak daleko się posunie.

— To nie jest odpowiedź.

— Bałam się go.

— Ja też się bałam.

Pani Finch podniosła wzrok.

— Czy możesz mi wybaczyć?

Nie mogłam. Jeszcze nie.

— Mogę przestać pani nienawidzić. Na dziś to wszystko.

W bibliotece książę odtworzył nagranie rozmowy z kaplicy. Słuchałam własnego głosu, jego głosu i śmiechu Silasa. Kiedy padły słowa: Prawie ci się udało, poczułam zimno na karku.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  W siódmym miesiącu ciąży weszłam do sypialni, a kochanka mojego męża podniosła jego kieliszek i nagle zamilkła

Silas nie mógł już powiedzieć, że go nie znał.

Sam wypowiedział wyrok na siebie.

Dwa dni później znaleziono prawdziwy akt własności mojego domu. Leżał w tajnej skrytce za kamienną podstawą globusa, owinięty w płótno i pachnący kurzem. Pan Bell pojechał ze mną do Devon, aby dopilnować formalności.

Kiedy otworzyłam drzwi domu, wszystko było puste.

Nie było obrazów.

Nie było ksiąg.

Nie było nawet zegara po ojcu.

Na parapecie została tylko mała porcelanowa figurka łabędzia, pęknięta przy szyi. Wzięłam ją do ręki i po raz pierwszy od dwóch lat pozwoliłam sobie płakać.

Książę przyjechał tydzień później. Cinder wysiadł z powozu i natychmiast położył się przy moich stopach.

— Mogę ci zaproponować pracę — powiedział Julian.

— Nie jako pokojówce.

— Nie. Jako opiekunce biblioteki. Raven Tarn potrzebuje kogoś, kto zna wartość książek i nie boi się prawdy.

Spojrzałam na psa.

— A Cinder?

— On już wybrał.

Zostałam.

Nie dlatego, że potrzebowałam księcia. Ani dlatego, że chciałam, by Silas zobaczył, co stracił. Zostałam, bo po raz pierwszy ktoś zaproponował mi miejsce, a nie klatkę.

Minęły trzy miesiące.

Prowadziłam katalog ksiąg, naprawiałam stare oprawy i każdego ranka otwierałam okiennice w bibliotece. Cinder spał przy biurku, a kiedy wychodziłam do ogrodu, podnosił głowę i ruszał za mną.

Pewnego popołudnia znalazłam księcia przy kominku.

— Dostałem wiadomość od Hargreavesa — powiedział.

— Czego chciał?

— Prosił o łaskę.

— Dasz mu ją?

— Nie mogę cofnąć prawdy tylko dlatego, że komuś jest z nią niewygodnie.

Pomyślałam o tym długo.

— To nie zemsta.

— Nie.

— To konsekwencja.

Książę skinął głową.

Pierwszy śnieg spadł pod koniec listopada. Siedziałam wtedy w bibliotece z małą dziewczynką, córką zmarłego Edwarda, o której istnieniu dowiedzieliśmy się z ostatniego listu mojego ojca. Miała na imię Eliza i mieszkała dotąd u dalekiej krewnej.

Rysowała Cindera kredką.

— Dlaczego on zawsze chodzi za tobą? — spytała.

— Bo kiedyś był bardzo samotny.

— A teraz?

Cinder położył łeb na moim kolanie.

— Teraz już nie jest.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Mój umierający partner nie reagował na nic, lecz po ostatnim geście Bruna komendant nagle zbladł

Eliza przytuliła się do mojego ramienia.

— Ty też nie jesteś samotna.

Poczułam, jak coś we mnie mięknie.

— Nie — odpowiedziałam. — Już nie.

Wiosną przyszedł list od Silasa. Pismo było nierówne, jakby pisał w pośpiechu.

Prosił o spotkanie. Twierdził, że może wyjaśnić wszystko. Obiecywał, że odda część pieniędzy, jeśli pomogę mu wycofać zeznania.

Przeczytałam list przy oknie.

Książę stał przy drzwiach.

— Chcesz, żebym odpowiedział?

— Nie.

— Chcesz, żebym go spalił?

— Nie trzeba.

Złożyłam kartkę na pół i wsunęłam ją do szuflady z dokumentami. Nie dlatego, że mu wybaczyłam. Po prostu jego głos nie miał już prawa kierować moim życiem.

Wieczorem poszłam z Elizą do ogrodu. Ścieżki były mokre po deszczu, a pierwsze liście otwierały się na gałęziach. Cinder szedł obok nas, spokojny i ogromny.

Eliza trzymała w dłoni mały mosiężny klucz.

— To do czego służy? — spytała.

— Kiedyś otworzył drzwi, których bardzo się bałam.

— A teraz?

Spojrzałam na Raven Tarn, na wysokie okna biblioteki i na psa, który zatrzymał się przy furtce.

— Teraz przypomina mi, że nie każde zamknięte drzwi są końcem drogi.

Cinder położył łapę na mojej sukni.

Tym razem nie musiałam go ratować.

To on pilnował, żebym już nigdy nie wróciła do ciemności.

Rate article