CZĘŚĆ 4 — Błagałam króla mafii, żeby zakończył mój ból, lecz kiedy wyciągnął do mnie rękę, jego ludzie nagle zamilkli

CZĘŚĆ 4

…— Elias Reed — powiedziałam.

Caldwell spojrzał na mnie, jakby usłyszał nazwisko ducha.

Voss odebrał telefon drżącą ręką.

— Słucham?

Przez kilka sekund milczał. Potem jego twarz straciła kolor.

— Rozumiem.

Rozłączył się.

— Co się stało? — zapytał Dominic.

Voss przełknął ślinę.

— Elias Reed żyje. Jest pod ochroną i złożył zeznania. Twierdzi, że Caldwell kazał go zastrzelić, kiedy odmówił podpisania fałszywych dokumentów.

Caldwell rzucił się do drzwi.

Marco zagrodził mu drogę.

— Odsuń się! — wrzasnął Caldwell.

— Nie tym razem — odpowiedział Marco.

Do kliniki weszli funkcjonariusze wydziału federalnego. Nie ci, którzy stali po stronie Caldwella. Ci mieli nakazy, identyfikatory i nagrania rozmów, które od miesięcy gromadził Elias Reed — były księgowy mafijnego imperium.

W ciągu kilku minut zabrano komputery, telefony i segregatory. Voss próbował zadzwonić do przełożonego, ale jego prawnik odmówił przyjazdu.

— Nie będę pana reprezentował — powiedział przez telefon. — Nie po tym, co właśnie usłyszałem.

Caldwell patrzył na mnie przez szybę drzwi.

— To nie skończy się tutaj — syknął.

— Wiem — odpowiedziałam.

— Bez moich pieniędzy nie przetrwasz tygodnia.

— Nie chcę twoich pieniędzy.

— Bez mojego nazwiska będziesz nikim.

Poczułam ból w żebrach, ale po raz pierwszy od wielu dni nie był najważniejszą rzeczą, którą czułam.

— Przez trzy lata byłam kimś, kogo stworzyłeś. Teraz po raz pierwszy jestem sobą.

Caldwell został wyprowadzony. Voss chwilę później usłyszał zarzuty. Dominic nie triumfował. Stał przy oknie i patrzył na deszcz, jakby wiedział, że ujawnienie prawdy dopiero otworzy drzwi do większej wojny.

— Wiesz, co teraz zrobią jego wspólnicy? — zapytał.

— Spróbują odzyskać dokumenty.

— I ciebie.

Telefon na stole zadzwonił.

Nie należał do mnie ani do Dominica. Nikt nie wiedział, kto zostawił go na parapecie.

Dominic podniósł słuchawkę. Przez chwilę słuchał, a potem podał mi urządzenie.

— Chcą rozmawiać z tobą.

— Kto?

— Ludzie, których nazwiska są na końcu listy.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Kilka godzin po porodzie mąż przyprowadził do mojego szpitalnego pokoju kochankę, a po słowach jego matki prawnik nagle zamilkł

Przyłożyłam telefon do ucha.

— Evelyn Harper — powiedział spokojny kobiecy głos. — Znamy prawdę o twojej matce. I wiemy, dlaczego twoje nazwisko znalazło się w aktach Caldwella.

Zamarłam.

— Moja matka nie żyje od dwunastu lat.

— Nie. Twoja matka żyła wystarczająco długo, żeby zostawić ci coś, czego nigdy nie odnalazłaś.

Spojrzałam na mosiężną jaskółkę przypiętą do mojego ubrania.

Kobieta mówiła dalej.

— Jeśli chcesz wiedzieć, kto naprawdę rozpoczął tę wojnę, przyjdź dziś o północy na dworzec. Przyprowadź Dominica Ashforda. I nie ufaj nikomu, kto nosi znak jaskółki…

Rate article
CZĘŚĆ 4 — Błagałam króla mafii, żeby zakończył mój ból, lecz kiedy wyciągnął do mnie rękę, jego ludzie nagle zamilkli
CZĘŚĆ 4 — Nie zaproszono mnie na ślub córki, bo nie pasowałem do ich wizerunku — lecz po moim wejściu jej uśmiech zniknął