Przytuliłam na deszczu umierającego nieznajomego, a kiedy odkryłam, że jest najbardziej poszukiwanym szefem mafii w Chicago, jego ludzie zapukali do moich drzwi z ostrzeżeniem

 

Pierwsze, co powiedział umierający mężczyzna, kiedy osunął się w moje ramiona, brzmiało: „Nie dzwoń po policję”. Drugie — że całą krwią zabrudził mój służbowy fartuch. Trzecie zdanie rozdarło moje życie na pół.

— Chroń szefa — wyszeptał, zanim jego ciało zupełnie zwiotczało.

Pomyślałam, że majaczy. Dopiero gdy telefon w jego rozdartej marynarce zaczął dzwonić, a przerażony głos po drugiej stronie powtórzył te same słowa, zrozumiałam, że wyciągnęłam z ciemnej uliczki nie zwykłego człowieka.

— Chroń szefa! Słyszysz mnie? Chroń Dantego Morettiego!

Deszcz zamienił zaułek za restauracją Romano w czarną rzekę brudnej wody. Był grudzień, zimno wpełzało do przemoczonych trampek, a ja kończyłam dwunastogodzinną zmianę. Miałam czternaście dolarów napiwków, obolałe plecy i kierownika, który dwukrotnie przypomniał mi, że „uśmiech należy do stroju”.

To było moje życie. Małe, ciężkie i wyczerpujące.

Dopóki nie usłyszałam jęku za kontenerem.

Powinnam wrócić do środka. Powinnam zamknąć drzwi i udawać, że niczego nie widziałam. Mój ojciec zawsze mówił, że mam zepsuty instynkt przetrwania i serce, które nie rozumie, kiedy należy się odsunąć.

Więc weszłam głębiej w zaułek.

Wtedy wyszedł z mroku. Wysoki, szeroki w ramionach, w czarnym garniturze droższym niż wszystko, co posiadałam. Jedną ręką opierał się o ceglaną ścianę, drugą przyciskał bok. Krew rozlewała się po białej koszuli.

— Pomóż mi — wychrypiał.

Zrobił krok i upadł. Złapałam go, zanim uderzył głową o mokry bruk.

— Mam cię — powiedziałam, choć sama nie wiedziałam, czy to prawda.

— Żadnej policji.

— Potrzebujesz karetki!

Zacisnął palce na moim nadgarstku.

— Oni mnie znajdą.

— Kto?

Spojrzał na mnie ciemnymi oczami, pełnymi bólu i rozkazu.

— Proszę.

To słowo znałam. Słyszałam je kiedyś z ust ojca, kiedy alkohol odbierał mu resztki dumy. Słyszałam je od ludzi, których wszyscy mijali obojętnie.

— Mieszkam trzy ulice stąd. Dasz radę iść?

Skinął głową.

Do mieszkania dotarliśmy po kilku minutach, zostawiając na schodach krople krwi. Ułożyłam go na łóżku, zamknęłam drzwi i wyjęłam apteczkę. Rana była głęboka, ale nie tryskała. Oczyściłam ją, zszyłam najlepiej, jak potrafiłam, i mocno obandażowałam jego żebra.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Teściowa zepchnęła mnie ze schodów, a gdy lekarz poprosił o wyjaśnienia, mój mąż nagle pobladł

Kiedy skończyłam, złapał mnie za palce.

— Emma.

— Co?

Jego telefon znów zaczął dzwonić. A ja wyciągnęłam rękę w stronę szarej, zakrwawionej marynarki…

CZĘŚĆ 2

…i odebrałam po trzecim sygnale.

— Szefie? Szefie, gdzie jesteś?

— On nie może mówić — odpowiedziałam. — Jest ranny.

Po drugiej stronie zapadła cisza.

— Kim jesteś?

— Emmą Collins. Uratowałam go. Jeśli chcesz mu pomóc, najpierw powiedz mi, kogo wciągnęłam do mieszkania.

Mężczyzna odetchnął ciężko.

— Czy on żyje?

— Tak.

— Podaj adres.

— Nie ma mowy.

— Posłuchaj mnie, Emmo. Od chwili, kiedy go znalazłaś, jesteś w niebezpieczeństwie.

Spojrzałam na Dantego. Leżał nieprzytomny na moim łóżku, blady jak ściana. Jego krew zesztywniała na moim fartuchu, a na podłodze leżał srebrny guzik przyszyty niebieską nicią.

— Najpierw nazwisko — zażądałam.

— Dante Moretti jest głową rodziny Morettich.

Nie musiał niczego dodawać. To nazwisko słyszałam w wiadomościach, w szeptach klientów, w opowieściach o człowieku, którego bali się nawet ci, którzy nigdy nie widzieli jego twarzy.

— Przyprowadź lekarza — powiedziałam. — Sam. Bez ludzi z bronią.

— Nazywam się Marco. Jestem jego zastępcą. Przyjadę za osiemnaście minut.

— Jeśli zobaczę więcej niż jednego człowieka, zacznę krzyczeć.

— Umowa.

Przyjechał dokładnie po osiemnastu minutach. Miał siwe, krótko ostrzyżone włosy, ciężki płaszcz i spojrzenie kogoś, kto przez całe życie nauczył się nie reagować na przemoc. Wszedł, zobaczył Dantego i po raz pierwszy stracił kontrolę nad twarzą.

— Żyje — wyszeptał.

— Ledwo. Potrzebuje prawdziwego lekarza.

Marco obejrzał opatrunek i przez chwilę milczał.

— To pani go zrobiła?

— Zrobiłam, co mogłam.

— Uratowała mu pani życie. Być może dwa razy.

— W takim razie proszę powiedzieć, kto próbował go zabić.

Marco spojrzał na zamknięte drzwi, potem na okno, jakby nawet ściany mogły mieć uszy.

— Trzy tygodnie temu Dante odkrył, że jego wuj Salvatore sprzedaje informacje rywalom. Adresy kryjówek, trasy transportów, nazwiska ludzi, którym ufaliśmy.

— Rodzina próbowała zabić własnego człowieka?

— Salvatore uważał, że to jemu należało się wszystko po ojcu Dantego. Dziś jego ludzie czekali pod restauracją.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Mąż pokazał mi bliźnięta swojej kochanki, a kiedy wspomniałam o pieniądzach, jego matka nagle pobladła

W południe Dante odzyskał przytomność. Jego pierwsze słowo brzmiało „Emma”. Drugie było rozkazem.

— Musisz stąd zniknąć.

— Nie będziesz decydował za mnie.

— Nie decyduję. Mówię ci, co się stanie, jeśli zostaniesz.

Marco podszedł do okna i nagle zesztywniał.

— Dante… na ulicy stoi samochód, który widziałem pod Romano.

Wtedy ktoś nacisnął klamkę moich drzwi. Raz. Potem drugi. A za progiem odezwał się spokojny, znajomy głos…

CZĘŚĆ 3

…głos mojego kierownika, Vincenta.

— Emma, otwórz. W restauracji zostały twoje dokumenty.

Marco natychmiast zasłonił Dantego własnym ciałem. Dante, mimo rany, podniósł się na łokciu.

— Nie otwieraj — powiedział cicho.

Vincent nacisnął klamkę ponownie.

— Wiem, że tam jesteś. Widziałem, jak wprowadzałaś tego mężczyznę.

Serce uderzyło mi w gardło.

— Skąd wiedziałeś, kogo znaleźliśmy? — zapytałam przez drzwi.

Cisza trwała o sekundę za długo.

— Emma, nie komplikuj sprawy.

Marco wyjął telefon i pokazał mi nagranie z kamery umieszczonej nad wejściem do restauracji. Widziałam siebie wychodzącą z workiem na śmieci. Widziałam Dantego wybiegającego z zaułka. Widziałam także Vincenta stojącego przy tylnych drzwiach i rozmawiającego z dwoma mężczyznami, zanim Dante został zaatakowany.

Nie przypadkiem znalazłam go wtedy w alejce. Ktoś wiedział, gdzie będzie.

Marco przekazał nagranie agentom federalnym, którzy od miesięcy zbierali dowody przeciwko Salvatoremu i jego wspólnikom. Vincent został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. W jego telefonie znaleziono wiadomości z adresem restauracji, zdjęcia Dantego i numer konta, na które wpłynęła zapłata za przekazanie informacji.

Salvatore próbował uciec, ale własna chciwość odebrała mu ostatnią drogę. Dokumenty znalezione w skrytce bankowej połączyły go z rywalami, oszustwami transportowymi i zamachem na bratanka. Dziewięć dni później agenci wyprowadzili go w kajdankach.

Dante mógł zemścić się po swojemu. Nie zrobił tego.

— Chcę, żeby sprawa trafiła do sądu — powiedział. — Jeśli zbuduję wszystko na strachu, skończę tak samo jak mój ojciec.

Salvatore dostał wyrok, Vincent przyznał się do współpracy, a ludzie, którzy polowali na Dantego, zniknęli z ulic Chicago. Ja wróciłam do mieszkania, ale nie do dawnego życia. Vincent znalazł kogoś na moje miejsce, co okazało się najlepszą rzeczą, jaka mogła mnie spotkać.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Zabierałem obce kobiety do domu, aż jedna z nich zadała pytanie, po którym Marcus nagle przestał się uśmiechać

Dante zaproponował mi pracę w legalnej części swojej firmy. Przyjęłam ją dopiero wtedy, gdy obiecał, że nigdy nie będzie wymagał ode mnie ślepego posłuszeństwa.

Minęło sześć miesięcy. Pewnego grudniowego wieczoru spotkałam go na dachu budynku. Blizna na jego boku była już cienka i jasna.

— Żałujesz, że trafiłeś do mojego zaułka? — zapytałam.

— Nie trafiłem tam z wyboru. Po prostu pobiegłem w stronę światła.

Ujął moją dłoń. Tym razem na palcach nie było krwi, tylko ciepło.

— Wszystko w moim życiu planowałem — powiedział. — Poza tobą. I właśnie dlatego jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się przydarzyła.

Spojrzałam na światła Chicago i zrozumiałam, że mój ojciec się mylił. Mój instynkt przetrwania nie był zepsuty.

Po prostu przez całe życie czekał, aż znajdzie kogoś, kogo warto ocalić — i kogoś, kto wreszcie ocali mnie.

Rate article
Przytuliłam na deszczu umierającego nieznajomego, a kiedy odkryłam, że jest najbardziej poszukiwanym szefem mafii w Chicago, jego ludzie zapukali do moich drzwi z ostrzeżeniem
Przyjaciółka przyszła do mojego domu po wiadomości od męża, a kiedy zobaczyła mnie w drzwiach, nagle pobladła