CZĘŚĆ 4 — W siódmym miesiącu ciąży mąż kazał mi podpisać dokument przy wszystkich, a gdy odmówiłam, Camille nagle przestała się uśmiechać

CZĘŚĆ 4

— …pani dziecko zostało zapisane pod nazwiskiem Camille Devereaux — powiedziała pielęgniarka.

W sali konferencyjnej nikt się nie poruszył.

Nawet zegar na ścianie jakby przestał tykać.

— Proszę powtórzyć — poprosiłam.

— W systemie pojawiła się zmiana danych. Nie została zatwierdzona przez lekarza, ale ktoś użył kodu dostępu oddziału położniczego.

Julian poderwał głowę.

— To niemożliwe.

— Nie pytałam pana — odparłam.

Prokuratorka natychmiast wydała polecenia. Dwóch funkcjonariuszy pojechało do szpitala, kolejny został z administratorem fundacji, a Seweryn zablokował wszystkie rachunki spółek powiązanych z Julianem.

Julian próbował odzyskać kontrolę.

Najpierw zadzwonił do ojca.

— Tato, musisz przyjechać. Ona niszczy wszystko.

Słuchał przez kilka sekund, po czym odsunął telefon od ucha.

— Ojciec nie chce ze mną rozmawiać.

— To pierwszy rozsądny człowiek, który dziś odmówił — powiedział Seweryn.

Camille wstała gwałtownie. Jej krzesło zaskrzypiało po drewnianej podłodze.

— Julian, powiedz im, że to był twój plan. Powiedz, że miałam tylko pomóc.

— Nie teraz.

— Nie teraz? Obiecywałeś, że po porodzie wszystko będzie moje.

Wszyscy spojrzeli na nią.

Julian zamarł.

— Camille — ostrzegł.

— Co? Nadal będziesz udawał, że mnie nie znasz? To ty kazałeś mi przygotować pokój dla dziecka w domu nad jeziorem.

— Zamknij się.

— To ty powiedziałeś, że Natalia nie zauważy, bo jest zbyt zajęta sobą.

Położyłam palce na broszce z pękniętą jaskółką, którą przypięłam do płaszcza. Metal był zimny, ale jego znajomy kształt utrzymał mnie przy ziemi.

— Chcę, żeby nagranie z przystani zostało odtworzone — powiedziałam.

Artur uruchomił odtwarzacz.

Tym razem głos Juliana zabrzmiał jeszcze wyraźniej.

— Po porodzie dziecko będzie wpisane jako wymagające szczególnej ochrony. Camille pojawi się jako osoba wskazana do opieki. Natalia zostanie przedstawiona jako kobieta, która odrzuca pomoc i naraża niemowlę.

— A jeśli się zorientuje? — zapytała Camille.

— Wtedy zamkniemy ją w klinice na kilka tygodni. Dość długo, żeby rada zatwierdziła przekazanie udziałów.

Nagranie ucichło.

Julian patrzył w stół.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Gdy dostałam awans, mąż zażądał całej mojej pensji dla matki, lecz po kolacji jego twarz nagle straciła kolor

Słyszał własne słowa, ale po raz pierwszy nie mógł ich przykryć uśmiechem, drogim zegarkiem ani nazwiskiem ojca.

— Powiedz coś — szepnęła Camille.

— Nie mam nic do powiedzenia.

— Właśnie to robiłeś przez cały rok. Mówiłeś, że mnie kochasz, a potem kazałeś mi czekać w hotelowych pokojach.

Prokuratorka przerwała im spokojnie.

— Oboje zostaną państwo przesłuchani. Pan Harrow również w związku z próbą fałszowania dokumentacji medycznej i defraudacją środków fundacji.

Julian spojrzał na mnie.

— Natalie, jeśli to zgłosisz, nie zostanie ci nic. Rodzina cię odetnie.

— Już to zrobiła. Tylko wcześniej udawałam, że nie widzę.

W szpitalu czekał na mnie doktor Wroński. Na korytarzu pachniało środkiem dezynfekującym, a z automatu do napojów dochodziło jednostajne brzęczenie.

— Dziecko jest bezpieczne — powiedział. — Zmiana była elektroniczna. Nie doszło do żadnego fizycznego zagrożenia.

— Kto użył kodu?

— Ustalamy. Ale mamy zapis wejścia.

Na monitorze zobaczyłam Camille wchodzącą do administracji z identyfikatorem jednej z pracownic fundacji.

Za nią szedł Julian.

Nie dotykali się.

Nie musieli.

Tego samego dnia policja zabezpieczyła ich telefony, komputery i dokumenty. Rada fundacji odwołała Juliana ze stanowiska, a pieniądze przeznaczone na nieistniejącą klinikę trafiły pod kontrolę niezależnego zarządu.

Camille została przesłuchana jeszcze przed wieczorem.

Julian próbował dzwonić do mnie czternaście razy.

Nie odebrałam ani razu.

Przed północą przyszedł jednak listonosz z przesyłką nadaną przez kancelarię. W środku znajdował się akt powierniczy mojego ojca i krótka notatka, której wcześniej nie widziałam.

„Natalio, jeśli kiedyś Julian spróbuje wmówić ci, że bez niego nie potrafisz stać na własnych nogach, przypomnij sobie, kto zbudował pierwszą wersję tej firmy.”

Podpis mojego ojca był drżący, ale pewny.

Dopiero wtedy zrozumiałam, dlaczego Julian przez lata tak bardzo chciał, żebym nie zaglądała do ksiąg.

To nie on stworzył imperium Harrowów.

Mój ojciec stworzył je ze mną, zanim zachorował. Julian dostał nazwisko, stanowisko i przekonanie, że moja cisza oznacza słabość.

Nie wiedział jeszcze, że następnego ranka przed kancelarią czekała już kontrola skarbowa, a jego własny pełnomocnik zamierzał odmówić mu dalszej pomocy…

PRZECZYTAJ TAKŻE:  CZĘŚĆ 4 — Rozlałam kawę na jego garnitur, a kiedy usłyszał moje nazwisko, Richard Oakhaven nagle przestał oddychać

Przegapiłeś początek?

← Czytaj historię od pierwszej części

Rate article
CZĘŚĆ 4 — W siódmym miesiącu ciąży mąż kazał mi podpisać dokument przy wszystkich, a gdy odmówiłam, Camille nagle przestała się uśmiechać
Poślubiłam nieprzytomnego miliardera, by spłacić długi ojca, lecz gdy poruszył palcem, twarz jego kuzyna nagle pobladła